PRZEGLĄD PRASY: Zaniepokoiło to rolników i hodowców znajdując swoje odbicie w dramatycznym apelu Krajowej Rady Drobiarstwa, dotyczącym zagrożeń dla hodowli i produkcji zwierząt wynikających z zakazu stosowania sojowej śruty GMO. Z kolei Krajowa Izba Zbożowo-Paszowa zwraca uwagę na konieczność podjęcia pilnych decyzji w tej sprawie, bowiem z uwagi na 6-miesięczny okres ważności koncentratów paszowych, przemysł paszowy już teraz musi podjąć decyzję o ewentualnym ograniczeniu produkcji - pisze w "Agro Trendach" Magda Sojka.

Środowisko naukowe nie jest jednorodne w ocenie warunków dopuszczenia produktów z GMO. Prof. Zenon Zduńczyk z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN w Olsztynie, przyznaje, że nie ma naukowych podstaw do uznania, iż bezpieczeństwo stosowania soi GMO jest niższe niż konwencjonalnej. (...)

Inna modyfikacja dotyczy roślin kukurydzy - tak w uprawie na zielonkę jak i na ziarno. W pierwszym przypadku wytwarza się podstawową paszę w żywieniu przeżuwaczy, w tym krów i młodego bydła rzeźnego. W drugim uzyskuje się ziarno stosowane w żywieniu drobiu. Modyfikacja kukurydzy uodparnia ją na szkodniki, głównie na larwę omacnicy prosowianki.

Tajemnicą poliszynela jest, że już w 2005 roku w ramach nadzoru paszowego stwierdzono, że dostępna na krajowym rynku śruta sojowa pochodzi prawie w całości od modyfikowanej soi. Tylko w jednej próbce na 68 zbadanych nie stwierdzono śruty sojowej GMO. - Jeśli zauważymy, że w obrocie towarowym znajduje się kilkadziesiąt produktów żywnościowych pochodzenia sojowego, to uświadomimy sobie, że soja GMO jest powszechnym produktem spożywczym - mówi prof. Brzóska.

Zbigniew Bryś z Izby Zbożowo-Paszowej przyznaje, że wszystkie polskie kurczaki i świnie są od kilkunastu lat karmione paszami z udziałem soi GMO. - Od wielu lat wszyscy spożywamy mięso z tych właśnie świń i kurczaków i to w pełnej zgodności z polskim prawem. Mięso nasze produkowane w taki sposób nosi znamiona doskonałego produktu na rynkach europejskich i akceptowanego przez ie klimatu umiarkowanego. konsumentów irmych krajów - mówi.

(...) Rośliną podobna do soi, rosnącą w naszym klimacie jest rzepak. Jednak zdaniem niektórych, śruta poekstrakcyjna rzepakowa nie może stanowić jej pełnego zamiennika w żywieniu drobiu ze względu na nadmierną zawartość celulozy i hemicelulozy w otoczce nasiennej oraz niższą zawartość białka. Zapotrzebowanie na pasze białkowe nie wywołało wzrostu popytu na krajowe nasiona strączkowe, których produkcja malała. Uprawa roślin strączkowych: grochu, bobiku i łubinów 35 lat temu zajmowała około 280 tys. ha, a obecnie wynosi mniej więcej 119 tys. ha. A krajowe rośliny strączkowe ze względu na dwukrotnie niższą zawartość białka oraz alkaloidów, przy wysokich kosztach ich uprawy, przegrywają z soją. - Spośród najbardziej przydatnego do żywienia zwierząt łubinu białego w 2005 roku zarejestrowane były w Połsce jedynie trzy odmiany, co oznacza nie postęp lecz regres - twierdzi prof. Brzóska.

(...) Branża drobiarska wskazuje, że możliwości stosowania nasion roślin strączkowych w żywieniu zwierząt jako zamiennika soi są ograniczone z powodu występowania w nich substancji przeciw-odżywczych, toksycznych dla zwierząt alkaloidów, czynnika antytyrypsynowego i taniny, a także z powodu niższej zawartości białka i aminokwasów.

Ekspertyzy Instytutu Zootechniki - Państwowego Zakładu Badawczego dla Izby Zbożowo-Paszowej dowodzą, że pełnych substytutów soi nie ma. Można tylko ograniczyć jej zużycie o 10-15%, ale spowoduje to wyższe koszty produkcji.

Śruta sojowa jest podstawowym składnikiem białkowych pasz pełno-porcjowych dla drobiu i częściowo dla świń i bydła. Polska musi ją importować rocznie - ok. 2 mln ton śruty z GMO. -Tylko polscy hodowcy zmuszeni będą do kupowania drogich pasz. Ich koledzy z UE nadal będą żywić paszami, zawierającymi śrutę genetycznie modyfikowaną, a tańsze mięso wyprodukowane w ten sposób, bez żadnych ograniczeń trafi do polskiego konsumenta. Polscy konsumenci nadal będą jeść mięso zwierząt karmionych GMO, tyle tylko, że nie będzie to mięso wyprodukowane w Polsce -mówi Leszek Kawski z Krajowej Rady Drobiarstwa.

W przypadku wprowadzenia zakazu stosowania pasz GMO, z produkcji mieszanek paszowych wypadną dwa najważniejsze komponenty białkowe - mączki mięsno-kostne i śruta sojowa. Oba te materiały stosowano w mieszankach paszowych w 20-40%, a w tzw. koncentratach białkowych w 60-80%. Wskazuje się na zagrożenie uprawy kukurydzy na ziarno z powodu poszerzania się zasięgu występowania szkodnika omacnicy prosowianki.

Oponenci GMO wskazują na możliwość importu śruty arachidowej, pozyskiwanej z orzeszków ziemnych lub na śrutę słonecznikową. Wg Instytutu Zootechniki, światowa produkcja śruty arachidowej szacowana jest rocznie na około 250 tys. ton, a jej produkcja i przechowywanie związane jest z ryzykiem porażenia jedną z najgroźniejszych toksyn pleśniowych. Istnieje możliwość eliminacji tej substancji, ale wiąże się to z kosztami. Z kolei śruta słonecznikowa zawiera zbyt dużą ilość celulozy i hemi-celulozy, co czyni ją mało przydatną w żywieniu młodego drobiu.

Specjaliści wskazują na jeszcze inny materiał, suszony wywar gorzelniany - produkt ubocznym otrzymywania bioetanolu - dobry dla bydła, znacznie gorszy dla drobiu i świń. Zdaniem Krajowej Izby Zbożowo-Paszowej zakaz używania pasz z GMO nie powstrzyma napływu do Polski mięsa wyprodukowanego z pasz z udziałem GMO. Nie istnieje empiryczna metoda umożliwiająca stwierdzenie czy mięso pochodzi ze zwierzęcia karmionego paszą z udziałem surowców GMO. - Jak więc wprowadzić w życie nośne hasło Polska wolna od GMO" - pyta Zbigniew Bryś z Izby Zbożowo Paszowej.

Około 90% areału soi w Brazylii i Argentynie jest soją genetycznie zmodyfikowaną. Szacuje się, ze możliwości zakupu soi niemodyfi-kowanej, droższej o około 20%, będą w przyszłości znikome, a jeśli będą to po cenie odczuwalnie wyższej niż obecnie. Instytut Zootechniki szacuje, że zakaz stosowania śruty GMO spowoduje wzrost cen: mięsa drobiowego o 30-40%, jaj o 20-30%, mięsa wieprzowego o 15-20%, a mleka i produktów mlecznych o 10-15%. Podając przykład ceny poekstrakcyjnej śruty rzepakowe, która wzrosła z 350 PLN/tonę w 2005 roku, do 900 PLN/tonę w 2008 roku.

Eksperci Krajowej Rady Drobiarstwa argumentują, że wycofanie śruty sojowej GMO z dawek pokarmowych dla kur niosek jest niemożliwe
bez likwidacji stad. Kury chowane w Polsce znoszą brązowe jaja i w przeciwieństwie do kur znoszących białe lub kremowe jaja, nie tolerują w diecie więcej niż 3-4% pasz rzepakowych.

Bez śruty sojowej mogą się obyć stada bydła mlecznego, ale hodowcy nie mają zaufania do pasz rzepakowych, śruty poekstrakcyjnej i makuchu. Śruta sojowa jest ważną paszą w żywieniu świń, jakkolwiek, zdaniem ekspertów, istnieje możliwość wyeliminowania jej z diety, bo jej substytutem mogą być np. nasiona grochu i pasze rzepakowe. Jednak produkcja nasion grochu pokrywa zaledwie czwartą część zapotrzebowania na białko dla tego gatunku zwierząt. Zaś same pasze rzepakowe nie mogę być pełnym substytutem soi.

Izba Zbożowo-Paszowa szacuje, że pozostawienie zapisu o zakazie stosowania modyfikowanej śruty sojowej oznaczałoby dla naszego przemysłu paszowego wzrost kosztów o blisko 140 mln dolarów w skali roku. Przy blisko 80% wzroście cen zbóż (drugiego podstawowego składnika mieszanek) polski przemysł paszowy, sektor hodowlany, mięsny i wreszcie konsument - może tego po prostu nie wytrzymać. (...)

Źródło: Agro Trendy