Poinformował o tym we wtorek PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Przypomniał, że sprawa ma związek ze śledztwem, w którym badano prawidłowość nadzoru służb weterynaryjnych nad ubojnią w gminie Biała Rawska. Rozpoczęło się ono w marcu 2013 r. po tym jak policjanci przeprowadzili kontrolę samochodu przystosowanego do przewozu bydła, w którym znajdowały się łącznie 24 sztuki - w tym 9 sztuk padłych. Transport miał trafić do ubojni w gminie Biała Rawska. Jak później ustalono, duża część bydła była chora - stwierdzono m.in. zapalenie płuc, oskrzeli i jelit.

W innym samochodzie zaparkowanym nieopodal ubojni, a także w jej ukrytych pomieszczeniach, zabezpieczono kilkadziesiąt ton mięsa niewiadomego pochodzenia i jakości. Pobrano jego próbki do badań; w części z nich wykryto m.in. antybiotyki i niebezpieczne dla życia i zdrowia bakterie.

W kwietniu ub. roku skierowano w tej sprawie akt oskarżenia, w którym właściciela ubojni oraz przedstawicieli firmy realizującej dostawy bydła oskarżono o sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Całej trójce grozi kara do 12 lat więzienia. Kierowcy samochodu, którym transportowane było bydło zarzucono znęcanie się nad zwierzętami. Aktem oskarżenia objęci zostali także dwaj lekarze weterynarii, którzy wyznaczeni byli decyzjami powiatowego lekarza weterynarii do nadzoru nad ubojem zwierząt. Oskarżono ich o niedopełnienie obowiązków i poświadczenia nieprawdy.

Jak poinformował Kopania w trakcie śledztwa prokuratura postanowiła także "poddać wnikliwej ocenie sposób sprawowania nad ubojnią nadzoru przez powiatowego lekarza weterynarii".

Wyłączono materiał dowodowy do odrębnego postępowania. Zasięgnięto opinii Katedry Patofizjologii Weterynarii Sądowej i Administracji Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Stwierdzono zaniedbania w sprawowaniu nadzoru, a tym samym odstępstwa od obowiązujących reguł, zwłaszcza określonych w szczególności w ustawie o inspekcji weterynaryjnej oraz ustawie o produktach pochodzenia zwierzęcego.

Według śledczych zastrzeżenia budził "zakres i częstotliwość przeprowadzonych kontroli". W opinii biegłych, były one przeprowadzane zbyt rzadko i ograniczały się do oceny pomieszczeń sprzętów i urządzeń. Nie przeprowadzano kontroli środków transportu i całości działalności zakładu. Stwierdzono także odstępstwa w zakresie egzekwowania limitu dziennego uboju. Krytyczne uwagi dotyczyły także sposobu kontroli procesu rozbioru mięsa.

Jak powiedział rzecznik podczas przesłuchania w rawskiej prokuraturze, podejrzany nie przyznał się do zarzutów i odmówił składania wyjaśnień