Poseł Dariusz Bąk domagał się w piątek w Sejmie przedstawienia przez premier informacji na temat aresztowania rolników w Pyrzycach. Jego wystąpienie drwiącymi uwagami przerywali posłowie Stefan Niesiołowski i Rafał Grupiński. Marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska uznała wniosek za spóźniony i odmówiła zwołania Konwentu Seniorów i wprowadzenia zmian do porządku dziennego obrad, czego chciał poseł Bąk. Poseł wrócił do tematu w oświadczeniu. Porównał obecną sytuację do tej, doświadczanej w czasie stanu wojennego, kiedy był internowany. Potem mówił o Pyrzycach:

- Z tego, czego się dowiedzieliśmy, wynika, że rano, na oczach dzieci, wtargnęły tam grupy śledcze, skuły rolników kajdankami, wyprowadziły ich i osadziły w areszcie.

Proszę państwa, mamy do czynienia ze zdarzeniami, których nikt by się w wolnej, niepodległej Polsce nie spodziewał. Jakie zwyczaje ma władza PO i PSL, czego się dopuszcza? Na początku obrad Sejmu zgłaszałem wniosek formalny, domagałem się wyjaśnień, ponieważ spotykamy się po raz ostatni, a w przeddzień posiedzenia Sejmu mają miejsce takie zdarzenia, łamane są prawa człowieka. Siedząca tutaj, w ławie rządowej pani premier krzyczała: Nie kłam. Stąd bardzo dobrze to było słychać. Mówiłem tylko o faktach. To są ludzie, którzy protestowali przeciwko nielegalnemu procederowi wykupywania ziemi w Polsce. W woj. zachodniopomorskim były jakieś słupy, wszyscy na sali sejmowej o tym wiedzieliśmy. Widzieliśmy ich determinację, kiedy stali w zielonym miasteczku przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, przed kancelarią pani Ewy Kopacz i domagali się, żeby z nimi rozmawiała. Czekali 129 dni i nikt do nich nie wyszedł. Nie wyszedł do nich również minister Marek Sawicki. I dzisiaj, w tym jedynym, można powiedzieć, demokratycznym organie państwa, jakim jest Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, nie ma miejsca na to, żeby premier rządu powiedział: za to, za to i za to. Tego się domagałem we wniosku formalnym. Niestety nie poddano go nawet pod głosowanie, nie zapoznano posłów z tym, na jakiej podstawie aresztowano rolników.

Następnie poseł ocenił sytuację jako odejście od demokracji, także w aspekcie praw do prowadzenia działalności związkowej:

- To jest skandal. Proszę państwa, takie wydarzenia, które się dzieją w tej chwili w Polsce, prowadzą, niestety, do odejścia od demokracji. Musimy na takie sytuacje reagować. Mam nadzieję, że po wyborach, które nadchodzą, nastąpi zmiana władzy w Polsce i będą respektowane zasady demokracji.