Zadowolenie wiceministra rolnictwa Ryszarda Zarudzkiego z sytuacji w ARiMR nie idzie w parze z opiniami pracowników agencji, prezentowanymi podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Więcej o wypowiedzi wiceministra Zarudzkiego:

Zarudzki: Nie ma opóźnienia we wdrażaniu systemu informatycznego ARiMR

- Mówicie wszystkim, że system informatyczny został naprawiony po prezesie Grossie – mówił w sejmowej KRiRW poprzedni minister rolnictwa, poseł Marek Sawicki i pytał, czy nowy system funkcjonuje, domagając się „rozliczenia swoich”, a nie tylko „bicia w taraban i plecy przeciwnika”.

Robert Gibała, przewodniczący NSZZ Solidarność Pracowników ARiMR stwierdził, że system w agencji nigdy nie działał w pełni sprawnie, podobnie jest teraz – działa na 20-30 proc., a „często nie chodzi”.

- Z takim narzędziem pracownicy biur powiatowych muszą się zmagać od kilku lat – mówił Robert Gibała, wskazując dodatkowo na konieczną pracę w nadgodzinach i niskie płace. Wielu pracowników odchodzi, zwłaszcza po powstaniu KOWR, gdzie są blisko dwukrotnie wyższe pensje - a nawet najlepszy system informatyczny nie oceni wniosków sam. Potrzebne jest zatrzymanie doświadczonych pracowników – apelował. Jak mówił, praca jest niełatwa, zdarzały się przypadki zranienia pracownika agencji przez rolnika czy próby podpalenia siedziby agencji. Pytał, kiedy pracownicy będą mieli narzędzie do pracy - i podwyżki.

Podobnie ocenił sytuację w ARiMR Maciej Drabio, Związek Zawodowy Pracowników Administracji Rolnictwa. Sytuacja jest dramatyczna, pensje są zamrożone od lat, powinny być 20 proc. wyższe – mówił.

O nieprawidłowościach w pracy ARiMR, dotyczących głównie „Młodego rolnika”, mówił Marcin Bustowski, przewodniczący Związku Zawodowego Rolników Rzeczypospolitej „Solidarni”.

Więcej: Młody rolnik: Ponad 90 proc. beneficjentów wywiązuje się z podjętych zobowiązań