Wczoraj Ministerstwo Rolnictwa ogłosiło, że „W Polsce nie ma ognisk ASF”.

Więcej: Czy UE kwestionuje wydatki poniesione przez Polskę na zwalczanie ASF?

Rolnicy goszczący dziś na posiedzeniu komisji nie zauważyli jednak poprawy sytuacji.

- Powinniśmy dążyć do spotkania z panią premier, jeśli mówi się o restrukturyzacji rządu – tak podczas dzisiejszych obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi mówił Bolesław Borysiuk, reprezentujący Związek Zawodowy Rolnictwa i Obszarów Wiejskich „Regiony”. O wyczerpywaniu się cierpliwości mówili też inni przedstawiciele rolników. Sławomir Izdebski stwierdził, że jeśli będzie taka wola rolników, to jest zdecydowany poprowadzić protesty.

Taka reakcja to wynik wysłuchania informacji przedstawionej przez wiceminister Ewę Lech (treść w załączniku).

Zdaniem rolników, zwalcza się objawy, a nie przyczynę choroby, likwiduje się hodowle świń, a nie dziki. Rolnicy tymczasem są bez pomocy, nie mają informacji o dalszych planach rządu i możliwościach utrzymania hodowli – a są zmuszani do ponoszenia zwiększonych wydatków na bioasekurację. Upadają gospodarstwa.

Wiceminister Ewa Lech stwierdziła, że państwo jest solidnym i pewnym dłużnikiem – wszystkie należności będą z pewnością wypłacone rolnikom, ale sytuacja wymaga za każdym razem kontroli.

Przypomniała o konieczności stosowania bioasekuracji, także przez myśliwych. Pytana o Fundusz Stabilizacji Dochodów Rolników zapowiedziała odpowiedź na piśmie. Jak mówiła, nie można administracyjnie zmusić zakładu przetwórczego do kupna świń ze stref objętych ASF. Nie wyjaśniła też, ile konserw powstało z mięsa skupionego od 2016 r. na specjalnych warunkach.

Przewodniczący Jarosław Sachajko zapowiedział kontynuację posiedzenia komisji na ten temat w czasie następnych obrad Sejmu – dziś zabrakło czasu na kolejne wypowiedzi, gdyż obrady komisji opóźniły się o 45 minut. Rolnicy składają pytania na piśmie.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!