Wiceminister Jacek Bogucki omówił dziś w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi sytuację związaną z ubezpieczeniami rolniczymi.

Jak mówił, był to trudny rok. Najpierw nastąpiły wiosenne przymrozki – spowodowały głównie straty w sadownictwie i uprawach warzywniczych. Sierpień przyniósł nawałnicę, głównie „w regionie pomorskim szeroko rozumianym”. Wystąpiły też lokalne gradobicia. Od sierpnia są problemy z uprawą i zebraniem plonów w wielu regionach.

Proponowana jest pomoc standardowo dostępna: kredyty preferencyjne, ulgi i umorzenia i odroczenia opłat do KRUS i KOWR, ulgi w podatku rolnym. Pomoc oferowana jest głównie w formie de minimis.

Uruchomiono też 2 programy pomocowe nadzwyczajne w przypadku zjawisk o dużej skali, obejmujących duży zasięg kraju. Pierwszy – po wiosennych przymrozkach dla tych, którzy utracili co najmniej 70 proc. uprawy. Pomoc wyniosła 2 tys. na ha drzew owocujących i 1 tys. zł na ha krzewów i truskawek.

Drugi program był skierowany do tych rolników, których dotknęły sierpniowe nawałnice. Pomoc wynosi 1 tys. na ha upraw, 2 tys. zł na ha lasów i 10 tys. na odtworzenie budynków.

Jak podsumował wiceminister, ostatnie kilka lat to powtarzające się problemy rolników wynikające ze zjawisk klimatycznych, pogodowych, ale i sytuacji rynkowej – co zbiegało się i spowodowało trudną sytuację wielu gospodarstw, stąd prace nad funduszem ochrony przychodów rolniczych. Pierwszy projekt – przewidujący jeden fundusz dla wszystkich sektorów, utworzony z 0,2 proc. wartości sprzedawanych produktów i wsparcia z budżetu w postaci rekompensat w przypadku braku środków na wypłaty – nie był przyjęty życzliwie. Po konsultacjach wysnuto wniosek o potrzebie branżowego rozdzielenia funduszów. Przeprowadzono taką pracę, nowy projekt został skierowany do konsultacji ze środowiskiem rolniczym. Przewidziano w nim, że 50 proc. środków wypłacanych z funduszu mogłoby pochodzić z budżetu państwa.

Projekt ten ma uzupełnić system ubezpieczeń, który powinien być powszechny i tani – prace nad tym systemem też są prowadzone. Obecnie czas nie sprzyja jednak takim zmianom - składki rosną, bo rosną wypłaty z ubezpieczeń – efektem jest system ani tani, ani powszechny. Dlatego fundusz ochrony przychodów rolniczych wydaje się być potrzebny – ocenił wiceminister.

Więcej: Ubezpieczenia wciąż kuleją

Podobał się artykuł? Podziel się!