Wczorajsze posiedzenie sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi trwało blisko 4 godziny.

Tematy poruszone podczas pierwszej części posiedzenia przedstawiliśmy:

Rząd: To nie likwidacja, ale zawieszenie hodowli świń na 2 lata

Jako niesprawiedliwy zarzut oceniła wiceminister Ewa Lech stanowisko rolników, jakoby beneficjentem walki z ASF była weterynaria. Jak mówiła, pieniądze skierowano na badania i kontrole – czyli walkę z ASF. Wiceminister nie zgodziła się też z zarzutem, jakoby stawki pomocy do sprzedanego kg były podawane zbyt późno. Spotkania z weterynarzami i zakładami przetwórczymi były organizowane bez rolników, gdyż widocznie taka była potrzeba, a znaleźć chętnego na mięso z obszarów ASF nie jest łatwo – ale rolnicy mogą wystąpić do lekarza powiatowego weterynarii z wnioskiem, że chcą w takich spotkaniach uczestniczyć - mówiła.

Wiceminister i koordynator rządu ds. ASF Jacek Bogucki stwierdził:

- Ja nie chciałbym być w skórze rolników, gdybyśmy nie zrobili przez te dwa lata nic.

Jak wyliczał, nie byłoby na przykład rekompensat i ograniczania populacji dzików. Rekompensaty za ograniczenie produkcji są na dwa lata – oświadczył. Bioasekuracja dotyczy dwóch lat kalendarzowych, rekompensata jest wypłacana raz na rok. Ograniczenie pomocy do 50 sztuk świń dla osób rezygnujących z hodowli wynika ze stanowiska UE. Wiceminister powtórzył ocenę, że nie chciałby być w skórze rolników, gdyby wsparcie oferowano tylko weterynarii i zakładom, a nie dopłacano rolnikom.

- Gdyby to było tak łatwo, że ten towar jest na tyle rynkowy, że nawet przy tej dopłacie z budżetu państwa jest atrakcyjny dla przedsiębiorców, to biliby się o wasze świnie – stwierdził Jacek Bogucki. – A wygląda to różnie. Były okresy, kiedy nie chcieli w ogóle kupować, było trudno zmobilizować pierwsze zakłady do wejścia w program, były okresy, kiedy kupowali trochę chętniej, ostatnio znów problemy z kupowaniem chyba wróciły.

Jak dodał, rząd chce wymusić na zakładach możliwie wysokie stawki, dlatego nie podaje z góry stawek pomocy do sprzedanego kg.

W tym roku wydano na walkę z chorobami zakaźnymi 270 mln zł z rezerwy państwowej, ostatnio kolejne 150 mln zostało przesunięte na ten cel – podał wiceminister.