Poseł Mirosław Maliszewski zadał dziś w Sejmie pytanie w sprawie strat w rolnictwie spowodowanych gwałtownymi zjawiskami pogodowymi, a poniesionych zwłaszcza przez sadowników. Podkreślił, że w tym roku wiosną nie było możliwości ubezpieczenia – ubezpieczyciele odmawiali, wskazując na zbyt późne zmiany w przepisach. Czy będą kredyty preferencyjne, prolongata należnych opłat, dopłata do ha czy pomoc unijna? – pytał poseł.

W odpowiedzi udzielonej przez wiceministra rolnictwa Rafała Romanowskiego usłyszał, że na te pytania już wielokrotnie padała odpowiedź. Jak mówił wiceminister, znowelizowano ustawę o ubezpieczeniach wystarczająco wcześnie - a umowy z komercyjnymi ubezpieczycielami były podpisane jeszcze dużo wcześniej - aby można było przygotować gotowy kompletny produkt. Ogromna kwota przeznaczona w tym roku na dopłaty do ubezpieczeń pozwoliła rozszerzyć przepisy. Rząd i Sejm zrobiły wszystko, aby przepisy weszły w życie szybko. Nie można jednak ponosić konsekwencji działań komercyjnych ubezpieczycieli – przekonywał wiceminister.

Do końca 2016 r. sadownicy mogli ubezpieczyć ujemne skutki przezimowania, skorzystali z tego jednak tylko w niewielkim stopniu - podkreślił. Pomoc rządu może zniwelować skutki strat, ale nie w 100 proc. – mówił.

Z budżetu UE można skorzystać z pomocy klęskowej przy kwoce strat 3 mld euro albo przy dużej części utraty PKB. – Oby straty nie były tak wielkie, abyśmy musieli o taką pomoc występować – dodał.

Jak poinformował Romanowski, na bieżąco szacowane są straty i po obliczeniu ich zakresu będzie podany system pomocy.

Więcej: Kiedy i jaka pomoc będzie po przymrozkach?

Skutki przezimowania i przymrozków wiosennych to różne ubezpieczenia – wskazał w odpowiedzi poseł Maliszewski.

Jak odparł, PZU jest w gruncie rzeczy firmą państwową, należało wywrzeć na nią wpływ – sugerował.

Rafał Romanowski wyjaśnił, że do końca kwietnia są jeszcze liczone ujemne skutki przezimowania – jesienne ubezpieczenie obejmowałoby to, gdyby tylko zostało przez sadowników zawarte.

Możliwości nacisku na PZU rząd nie ma – wywołałoby to krytykę o wywieranie nacisku na podmioty gospodarcze – mówił Romanowski. Rząd jest od przygotowania odpowiednich przepisów – i to zostało wykonane - powtórzył.