Czy model rolnictwa oparty na subsydiach jest do utrzymania?

- Coś mierzalnego mierzymy niemierzalnym – tak prof. Andrzej Kowalski, dyr. IERiGŻ podsumował seminarium "Oddziaływanie dopłat bezpośrednich na wyniki ekonomiczne gospodarstw rolniczych”. Profesor nie zgodził się z opinią, że dopłaty mają bezsprzecznie dobry wpływ na środowisko. Przeczy takiej tezie fakt, że korzystny wpływ dopłat na produkcję rolniczą zawęził zainteresowania produkcyjne rolników. Kwestię dopłat trzeba widzieć jednocześnie z wielu punktów, uwzględniać ich znaczenie w skali pojedynczego gospodarstwa, ale także całego rolnictwa i gospodarki.

Trzeba do tego dodać problem uchodźców, zapowiadanego ograniczenia funduszy na Politykę Spójności, a także możliwe zawieszenie strefy Schengen – kwestia utrzymania dotacji na rolnictwo jest w UE otwarta, a w przyszłym roku ma nastąpić przegląd Wspólnej Polityki Rolnej.

Uczestnicy dyskusji wskazywali też na rolę społeczną dopłat. Czy wydatkowanie środków na dopłaty do rolnictwa jest tak efektywne, jak dopłaty w innych sektorach? Jak ujmujemy efekty tych dopłat - czy uwzględniamy korzyści pozaekonomiczne? Zagadnienie dopłat trzeba ujmować szeroko i kompleksowo. Zależności ekonomiczne i statystyczne są tu niewystarczające. 

- Polityka rolna po 2020 roku będzie zupełnie inna – przewiduje profesor Kowalski.  – Na pewno już będziemy płatnikami (netto do budżetu UE - MP), więc warto badać, jak te instrumenty wpływają i co będzie, jeśli zostaną zmienione, szczególnie w kontekście, że Europa jest importerem netto żywności.