W bieżącym roku pod względem wartości najważniejszymi towarami sprowadzanymi do Polski (po 1,1 mld euro) były ryby i mięso wieprzowe. Import mięsa wieprzowego wzrósł po trzech kwartałach 2017 roku ponad 15 proc., główni dostawcy to Niemcy, Belgia i Dania.

Natomiast eksport mięsa wieprzowego miał wartość 730 mln euro i wzrósł o 27 proc., główni odbiorcy to: USA, Włochy, Republika Czeska, Słowacja.

Podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poseł Robert Telus mówił:

- Z materiałów wynika, jeżeli dobrze czytam, że 1,1 mld euro mamy importu, a 1,4 mld euro mamy eksportu, jeżeli chodzi o mięso wieprzowe. To oznacza, że eksport jeszcze mamy wyższy niż import. To jest dobre. To nie jest pytanie, to jest stwierdzenie faktu – to jest dobre. A więc to oznacza, że jest troszkę nadziei – jeżeli sprawa ASF by się nam rozlała i mielibyśmy zablokowaną sprzedaż na zewnątrz, to my, jako Polacy, możemy tutaj spożytkować mięso. Tak? Może powiem inaczej – polski rynek wchłonąłby to mięso.

Nikt nie podjął tematu.

Warto zauważyć jednak, że saldo obrotów jest bardziej niekorzystne, niż podał poseł: eksport jest znacznie niższy niż import - nasz import mięsa wieprzowego jest prawie drugie tyle większy niż eksport.

Więcej: Po wejściu do UE Polska importerem wieprzowiny

Czy oznacza to, że moglibyśmy zjeść to mięso, które wysyłamy za granicę? Pewnie tak, problem tylko w tym, czy moglibyśmy zamknąć granice przed importem mięsa wieprzowego - nawet jeśli Polska nie mogłaby wysyłać za granicę własnego mięsa.

Spożycie mięsa wieprzowego w 2015 r. (to ostatnie dane GUS, łącznie z mięsem i podrobami przeznaczonymi na przetwory) wyniosło na jednego mieszkańca naszego kraju 41,4 kg.

W załączniku informacja ministerstwa na temat struktury importu i eksportu.

Zwróćmy uwagę, że nie podaje się w niej danych dotyczących reeksportu.

Chociaż saldo wymiany handlowej jest w Polsce dodatnie i rośnie, to można dyskutować, czy nasza sytuacja handlowa jest korzystna. Np. z Niemiec importujemy coraz więcej mięsa wieprzowego. Niemcy są przy tym naszym największym odbiorcą żywności, udział eksportu do Niemiec w stosunku do wartości całego eksportu wzrósł do 23 proc. – tyle że najwięcej pod względem wartości sprzedano ryb wędzonych, w tym głównie łososia (9 proc. eksportu rolno spożywczego do Niemiec). Oczywiście eksportujemy to, co wcześniej zaimportowaliśmy, wprawdzie dodajemy coś do tego, co otrzymaliśmy – ale czy zyskujemy tak dużo, jak moglibyśmy zyskać, eksportując towary wyprodukowane przez polskich rolników?

 

Podobał się artykuł? Podziel się!