Są wśród nich organizacje spółdzielcze, ale nie dzierżawców.
- Panie ministrze, dlaczego pan tak nie lubi dzierżawców i pracodawców rolnych? – pytał w Sejmie poseł Zbigniew Babalski. - Przez pięć lat byli zrzeszeni w federacji dzierżawców i pracodawców, przez pięć lat byli dofinansowywani. Z tortu 4 mln zł to był raptem 1%. Tu przecież nie chodzi o pieniądze dla nich, w żadnym wypadku, chodzi o pewną zasadę. Skoro pan mówi o wzroście eksportu produktów rolnych, co jest prawdą, to przyczynia się do tego każdy, kto pracuje na polskiej ziemi. Znaczący udział w tym mają również pracodawcy rolni i dzierżawcy. Co się dzieje? Ci ludzie wprowadzają ogromne pieniądze do polskiego budżetu. Dlaczego ministra rolnictwa nie stać na to, żeby 1%, to jest kwotę 40 tys. zł, przekazać na to, by można było im przyznać dofinansowanie w związku z udziałem ich przedstawicieli w strukturach Unii Europejskiej? Oni uczestniczą w tych spotkaniach jako eksperci, i oczywiście będą uczestniczyć. Chodzi tylko i wyłącznie o wymiar symboliczny.

Podobnie uważa poseł Romuald Ajchler:
- Chciałbym jednak zwrócić uwagę Wysokiej Izby, że pracodawcy to także spółdzielcy. W jednym przypadku dopuszcza się ich do reprezentacji, i dobrze, a z drugiej strony jest pytanie, jakie są argumenty uzasadniające to, że panująca nam koalicja chce, aby tych pracodawców, którzy przez pięć lat byli dofinansowywani, dzisiaj wyrzucić. Co się w tym czasie zmieniło?

Ale z odpowiedzi ministra Marka Sawickiego wynika, że to wcześniejsze dofinansowywanie dzierżawców było błędem.
- Zgodnie z art. 23 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej podstawą ustroju rolnego jest rodzinne gospodarstwo rolne – zauważył minister. - Chcę zwrócić uwagę, że dzierżawcy są członkami izb rolniczych, a także innych organizacji rolniczych, i nie ma żadnej potrzeby, żeby akurat ta organizacja była finansowana wielokrotnie. Chcę zwrócić uwagę pana posła Babalskiego na taką rzecz. Jestem trochę zdumiony, bo publicznie Prawo i Sprawiedliwość ciągle opowiada się za chłopskimi rodzinnymi gospodarstwami rolnymi, a tu jest ogromna troska o pieniądze dla bogatych, dużych gospodarstw i o dofinansowanie ich reprezentacji w strukturach COPA-COGECA, a przecież urząd kontroli skarbowej jasno się wyraził, że finansowanie tej organizacji przez cztery lata było niezgodne z prawem.

Poseł Babalski wyjaśnił:
- Prawo i Sprawiedliwość nie zmieniło swojej polityki, jeśli chodzi o polską wieś. Dalej bardzo mocno wspieramy gospodarstwa rodzinne, tylko Prawo i Sprawiedliwość mówi, że na polskiej wsi jest miejsce dla wszystkich, którzy produkują dobrą polską żywność.