Jak już informowaliśmy, o rok odsuwa się w czasie Fundusz Odszkodowawczy i szacowanie szkód przez wojewodów.

Więcej: Odszkodowania za szkody łowieckie jeszcze rok bez zmian

Jak wyjaśnił w sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi poseł Jan Krzysztof Ardanowski (PiS), powodem takiej decyzji nie jest brak pieniędzy, ale… niedostatek specjalistów od szacowania:

- Proszę państwa, to nie jest problem 30 000 tys. zł, bo w tym budżecie taka kwota... Proszę mi wierzyć, że i większe kwoty by się znalazły – mówił poseł. - Problem polega przede wszystkim na tym, że miało być utworzonych ponad 300 etatów specjalistów od szacowania przy wojewodach. Ten problem się ślimaczy. Nie ma fachowców, którzy by się tym szacowaniem byli w stanie zająć i którzy nie są przy okazji łowczym w kole (przy okazji będzie szacował). To ma być 360 etatów specjalistów od szacowania, którzy tylko i wyłącznie tym się będą zajmowali. Problem na tym polega. Po drugie, nie ma również list odwoławczych rzeczoznawców, stworzonych przez izby rolnicze. To przesunięcie w czasie ma tylko i wyłącznie przygotować administrację, żebyśmy nie wprowadzali pustego przepisu, który zwolni z odpowiedzialności koła łowieckie, ale de facto nie rozpocznie tej procedury, którą chcemy wprowadzić. Dlatego jeszcze przez jakiś czas – mam nadzieję, że to będzie krócej niż rok – będzie funkcjonował system odszkodowawczy, jaki jest do tej pory. To nie jest tak, że powstaje luka. Koła łowieckie do tej pory bez żadnych pieniędzy z budżetu państwa płaciły odszkodowania i dalej będą te odszkodowania płaciły, tak jak było do tej pory. Natomiast wspólnie musimy działać, żeby wojewodowie się szybciej przygotowali, żeby można było ten nowy system wprowadzić w trakcie roku.

Poseł Dorota Niedziela (PO) nie była zadowolona z takich wyjaśnień. Przypomniała, że wcześniej podczas omawiania tego tematu wskazywano, że takie zmiany można wprowadzać od początku roku kalendarzowego, a nie w jego trakcie. Ponadto mówiono, że są fachowcy od szacowania: