Rzecznik interweniuje, gdyż w artykule  "Na kontrole na miejscu związane z dopłatami czeka jeszcze 4 tys. gospodarstw" „podano nieprawdziwe informacje dotyczące Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa”. Czujność godna pochwały, ale czy nie przesadna? Przeanalizujmy. Pan rzecznik nie zechciał przytoczyć prostowanego fragmentu – wbrew prawu prasowemu zresztą, które wymaga podania, co prostuje sprostowanie – zatem przypomnę: tekst odnosił się do problemu kontroli i ich wpływu na możliwość otrzymywania zaliczek dopłat bezpośrednich. Kończył się podsumowaniem: „A co z tego wynika dla beneficjentów płatności bezpośrednich? Otóż wcale dobra wiadomość: skoro na kontrole czeka jeszcze ok. 4 tys. gospodarstw, tylko tyle nie otrzyma zaliczek dopłat bezpośrednich. Przynajmniej tak wynika z zapowiedzi…”

Sprostowanie (pisownia zgodna z oryginałem): "Nieprawdą jest że skoro na kontrole czeka jeszcze ok. 4 tys. gospodarstw, tylko tyle nie otrzyma zaliczek na poczet płatności bezpośrednich. Zgodnie z przepisami, zaliczka na poczet płatności bezpośrednich będzie wypłacona, rolnikowi, który nie został wytypowany do kontroli na miejscu oraz do którego nie mają zastosowania zmniejszenia i wykluczenia z tytułu stwierdzonych niezgodności".

Trudno się nie zgodzić z tym stwierdzeniem. Problem tylko w tym, że czytelnicy Farmera wiedzę na ten temat już posiedli.

Wielokrotnie przez kilka poprzednich lat pisałam o tym, że w innych krajach rolnicy otrzymują zaliczki dopłat, a dopłaty wpływają na ich konta pół roku wcześniej, niż dzieje się to w naszym kraju. Decyzję o tym, że w tym roku polski rolnik otrzyma zaliczki, przyjęliśmy więc entuzjastycznie, poświęcając tematowi kilka tekstów.

O zaliczkach i ich zasadach informowaliśmy wcześniej w tekstach: "Będą zaliczki dopłat bezpośrednich" z 21 września i "Wytypowani do kontroli nie otrzymają zaliczek dopłat" z 28 września.