Czy opóźnienie w wypłacie dopłat bezpośrednich nie grozi sankcjami unijnymi? – zapytaliśmy w Ministerstwie Rolnictwa.

To uspokaja: chociaż wypłata dopłat zaczyna się z opóźnieniem, do końca czerwca dopłaty na pewno trafią do rolników. A to wystarczy, aby uznać, że ARiMR wywiązała się ze zobowiązań:

„Płatności bezpośrednie wypłacane są w okresie od 1 grudnia roku złożenia wniosku do 30 czerwca następnego roku kalendarzowego. Zatem ewentualne konsekwencje wobec państw członkowskich co do terminowości realizacji płatności bezpośrednich mogłyby zostać wyciągnięte ze strony Unii Europejskiej w przypadku niedotrzymania tego terminu. Pragnę przy tym zapewnić Panią Redaktor, że wypłata płatności bezpośrednich w terminie wynikającym z przepisów unijnych nie jest w Polsce zagrożona.”

Mnie, jak mnie – ale rolników z pewnością warto o tym zapewniać. I informować na bieżąco o stanie wypłat - tymczasem dziś na stronie internetowej ARiMR jest informacja o stanie wypłat sprzed dwóch tygodni: "Na razie od 1 do 30 grudnia ARiMR przekazała na konta bankowe ok. 252 tys. rolników 256 mln zł."

Mało to optymistyczne - poprzedni prezes ARiMR zapowiadał, że na kontach rolników znajdzie się do końca roku 4 mld zł.

Jak wynika z odpowiedzi ministerstwa, nie rozumie ono, dlaczego dziwi informacja o tym, jakoby staraniem ministra Jurgiela zwiększono kwotę na zaliczki.  Otóż dlatego, że najpierw ją zmniejszono, wypłacając zaliczki tylko do wyborów i potem wstrzymując. Radość ze zwiększenia jest więc wątpliwa.

Ministerstwo wyjaśnia też, że UE jeszcze nie przekazała Polsce pieniędzy na wypłatę dopłat – są one zwracane, a „zwrot środków z Unii Europejskiej następuje sukcesywnie po ok. 2 miesiącach od daty wypłaty kolejnych transz. Oznacza to, że na realizację płatności bezpośrednich (również tych finansowanych z budżetu unijnego) konieczne jest wcześniejsze zabezpieczenie środków krajowych.”