Jak powiedział członek zarządu województwa podkarpackiego Lucjan Kuźniar, jest to pierwsza edycja programu. Jeśli przyniesie efekty, czyli wzrośnie w regionie pogłowie bydła mięsnego, program będzie kontynuowany - dodał.

Podkreślił, że w regionie są znakomite warunki do tego typu hodowli - jest dużo zielonych terenów, szczególnie w Bieszczadach. - Celem tego programu jest także to, żeby nieużytki rolne, których jest coraz więcej, nie zarastały roślinnością albo lasem, a były wykorzystywane do produkcji rolnej - zaznaczył Kuźniar.

Tegoroczny budżet programu wynosi 2 mln zł. Pieniądze dzielone są poprzez organizacje skupiające rolników, które złożyły oferty w konkursie ogłoszonym przez urząd marszałkowski. Ofert nie mogli składać rolnicy indywidualni.

Dotacja liczona jest do hektara terenów łąkowo-pastwiskowych. Wielkość terenów zgłoszonych w tegorocznym naborze to ponad 4,7 tys. ha, natomiast łączna liczba wypasanych zwierząt gospodarskich wynosi prawie 6 tys. Wartość dotacji do 1 ha uzależniona jest od liczby zwierząt wypasanych na danym pastwisku i wynosi od 175 zł do ponad 437 zł.

Jak podkreślił Kuźniar, ideą programu, oprócz promocji hodowli bydła, jest także zachęcenie do większego spożycia tego rodzaju mięsa. Dlatego samorząd województwa planuje również wydać książkę kucharską, w której będą przepisy na potrawy z wołowiny. Przepisy zbierane były od gospodyń z całego Podkarpacia podczas festiwali i dożynek.

Podobał się artykuł? Podziel się!