Rolnicy, którzy będą chcieli uzyskiwać płatności bezpośrednie w pełnej wysokości będą zobligowani do wypełniania trzech wymogów proekologicznych w ramach tego instrumentu:

- zróżnicowanie upraw: rolnicy będą musieli uprawiać co najmniej 3 rodzaje upraw w roku, w tym areał żadnej z nich nie będzie mógł przekroczyć 70 proc. całkowitej powierzchni gospodarstwa, a powierzchnia trzeciej uprawy nie będzie mogła wynosić więcej niż 5 proc.;

- odłogowania 7 proc. gruntów ze względów ekologicznych. Powierzchnia odłogów będzie mogła zawierać m.in. ugory czy strefy buforowe;

- utrzymania permanentnych pastwisk, przy czym producenci „organiczni" będą wykluczeni z tego wymogu.

Jeśli nie wypełnią tych trzech kryteriów, dopłaty zostaną obniżone o 30 proc.

Wątpliwości wzbudza nakładanie wymogu odłogowania 7 proc. gruntów, mogących skutkować realnym ograniczeniem unijnej produkcji surowców rolnych, co wydaje się być w jawnej sprzeczności z koniecznością zapewnienia wystarczającej ich ilości dla dynamicznie rozwijającego się przemysłu biopaliwowego - stwierdzają eksperci FAMMU/FAPA.

Prawdopodobny jest też spadek dochodów rolników oraz koszty związane ze skomplikowaniem systemu dopłat, w tym koniecznymi nakładami finansowymi na kontrole gospodarstw pod kątem stosowania kryteriów zazieleniania.

Zastrzeżenia wokół zazieleniania narastają. Zaprezentowane ostatnio badania polskich ekspertów potwierdzają ogóle poczucie, że potencjalne korzyści z tego instrumentu nie są takie oczywiste. W świetle analizy wykonanej przez prof. Walentego Pocztę, polscy rolnicy prawdopodobnie stracą na „greeningu", gdyż wyłączenie tych kilku procent areału z uprawy może skutkować spadkiem dochodów.

Dochody rolników prawdopodobnie obniżą się, zarówno gdy będą spełniać kryteria zazieleniania - wówczas stracą na uprawie mniejszego areału - jak i gdy zdecydują się na niższe o 30 proc. dopłaty bez konieczności wypełniania wymogów.

Według prof. Poczty, jeśli wszyscy rolnicy zastosowaliby kryteria zazieleniania, to po odjęciu gruntów ugorowanych w dobrej kulturze (ok. 281 tys. ha), Polska musiałaby wyłączyć z produkcji ok. 422 tys. ha (co stanowi 4,4 proc. powierzchni objętej wyłączeniem).