Nawet i mld zł zamierza wydać Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa na utrzymanie i modyfikację systemu informatycznego, który służy do obsługi dopłat bezpośrednich dla rolników i płatności związanych z Programem Rozwoju Obszarów Wiejskich. Z informacji Parkietu" wynika, że umowy z firmami informatycznymi zostaną podpisane bez przetargu, w trybie zamówienia z wolnej ręki.

Jak jest naprawdę

Jak ustaliliśmy, w agencji przygotowano już dokumenty, które mają uzasadnić podpisanie kontraktów z firmami ABG Spin oraz Hewlett-Packard Polska, które od dawna współpracują z ARiMR. ABG ma się zająć utrzymaniem oraz modyfikacją systemu związanego z obsługą PRO W. Wartość jej usług wstępnie oszacowano na 300 mln zł. HP ma być odpowiedzialny za utrzymanie całego systemu informatycznego agencji. W tym przypadku wartość kontraktu prawdopodobnie wyniesie 700 mln zł. Problem w tym, że zgodnie z przyjętą w ubiegłym roku strategią, ARiMR miała zadbać o dywersyfikację dostawców usług informatycznych, aby mniej płacić przy zamawianiu kolejnych modułów systemu.

Minister zaprzecza

Oficjalnie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zaprzecza, jakoby wybór firm odpowiedzialnych za rozbudowę systemu informatycznego w ARiMR miał nastąpić w trybie z wolnej ręki. - Rozmawiałem z kierownictwem agencji i wiem, że odbędą się przetargi - stwierdza w rozmowie z Parkietem" Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Jego zdaniem, były próby przeforsowania bezprzetargowego wyboru wykonawców systemów informatycznych, ale Dariusz Wojtasik, nowy prezes ARiMR, nie przystał na takie rozwiązanie.

Z kolei Kazimierz Waćkowski, wiceprezes agencji odpowiedzialny za kwestie informatyczne, przyznaje w rozmowie telefonicznej z „Parkietem”, że wybór dostawców większości usług nastąpi bez przetargu.

Jak jest naprawdę Zapytaliśmy o to agencję 22 kwietnia 2008 r. W otrzymanej wczoraj odpowiedzi ARiMR przyznaje, że część systemów informatycznych dotyczących PROW jest budowanych w ramach umów zawartych jeszcze w 2006 i 2007 r. Co więcej, agencja informuje, że zamierza z wolnej ręki zamówić usługę polegającą na kompleksowym utrzymaniu systemu informatycznego. Jako podstawę wskazuje art. 67 ustawy Prawo Zamówień Publicznych.

Bez przetargu wyższa cena

- To niemożliwe, żeby te kontrakty podpisano bez przetargu - mówi poseł Henryk Kowalczyk (PiS), który jako wiceminister rolnictwa w rządzie Jarosława Kaczyńskiego sprawował nadzór nad agencją. - Taki tryb jest możliwy, gdy do wydania jest kilkanaście milionów złotych. W tym przypadku chodzi o miliard - dodaje Kowalczyk.

Podobną opinię wyraża Aleksander Bentkowski, były senator PSL, a w latach 2002-2003 prezes ARiMR. -To jest bardzo ryzykowna decyzja. Jeśli rezygnujemy z przetargu, to wtedy wykonawca narzuca cenę - mówi Bentkowski. Były prezes agencji tłumaczy, dlaczego władze ARiMR powinny jednak rozpisać przetarg. - Najtrudniej jest zawsze wycenić taką usługę. Liczy się to w ten sposób, że ustala się wartość godziny pracy informatyka, a następnie podaje czas potrzebny do realizacji zamówienia - mówi Bentkowski. Dodaje jednak, że tak naprawdę te dane potencjalny wykonawca podaje z sufitu, bo nikt nie wie, jak długo i ile osób musi pracować, aby system informatyczny funkcjonował sprawnie. - Jedyną metodą ustalenia wiarygodnej ceny jest zatem przetarg - stwierdza Bentkowski.

PROW opóźniony, z przetargiem nie zdążymy

- To jest trudna decyzja, ale kierownictwo agencji właściwie nie ma innego wyjścia - uważa poseł Wojciech Pomajda (klub Lewica), były prezes agencji. Jego zdaniem, PROW jest już i tak opóźniony o rok. - Jeśli programy informatyczne konieczne do przyjmowania wniosków o płatności byłyby zamawiane w trybie przetargu, to rolnicy otrzymaliby pieniądze o wiele za późno - dodaje poseł.

Zrozumienie dla władz agencji okazuje również poseł Leszek Korzeniowski (PO), przewodniczący sejmowej komisji rolnictwa. - Trzeba zważyć dwa interesy, firm informatycznych i rolników - mówi. Dodaje, że bez systemu nie można przyjmować wniosków o płatności, które są bardzo potrzebne polskiej wsi. - Jeśli prawo na to zezwala, a ceny usług tych firm mieszczą się w kosztorysie inwestorskim, to trudno, trzeba to zrobić bez przetargu - podkreśla poseł. Zastrzega jednak, że sam zawsze opowiada się za rozpisywaniem przetargów oraz że nie wie, jak na informację o tym sposobie wyboru firm zareaguje premier Tusk. - To jest bardzo wysoka kwota. Myślę, że będzie duży opór ze strony premiera - uważa Korzeniowski.

- Problemu być może by nie było, gdyby agencja zajęła się przetargami kilka miesięcy temu - mówi Kowalczyk. Jego zdaniem, od grudnia nie zrobiono nic, aby przygotować ARiMR do wyboru dostawców usług.

Podobał się artykuł? Podziel się!