Najbardziej oszukani czują się młodzi rolnicy, którzy przejęli gospodarstwa pod koniec 2006 i na początku 2007 roku. Przestają oni właśnie spełniać kryteria rolniczego stażu potrzebne do przyznania wsparcia. Z niepokojem liczą tez mijające tygodnie rolnicy, którzy w listopadzie stali w gigantycznych kolejkach by złożyć wnioski o dopłaty na modernizację gospodarstw. W Agencji leży 18.5 tys. wniosków. Już kolejny miesiąc. I wciąż nie wiadomo, kiedy będą rozpatrywane. Jeśli się to nie stanie do końca kwietnia, wówczas wielu rolników straci możliwość dofinansowania.

Opóźniony jest prawie cały PROW na lata 2007 – 2013. Ruszył tylko program zalesień i program rent strukturalnych. Ale z tego ostatniego rolnicy są niezadowoleni, bo otrzymują dużo niższe pieniądze niż ci, którzy starali się o renty w poprzedniej edycji PROW.

Sytuacja w ARiMR jest dramatyczna od dawna. Miały ją ratować kolejne zmiany prezesów, ale raczej pogłębiały kryzys. Obecny minister rolnictwa również zmienił prezesa. Powołano nawet specjalny sztab kryzysowy. Na razie jednak nic się nie poprawiło. Agencja nie ma oprogramowania potrzebnego do obsługi funduszy, nie ma spójnego obiegu informacji, nie uruchomiono nawet zlecenia na budowę systemu komputerowego.

Kolejni szefowie agencji winą za bałagan obarczają swoich poprzedników. A rolnicy się denerwują bo chcą rozwijać gospodarstwa, kupować maszyny, kończyć inwestycje. Dla wielu unijna pomoc to po prostu być albo nie być. Bardzo na nią liczyli, bo zapewniano ich o możliwości uzyskania wysokiego wsparcia, nawet do 300 tys. zł. Niebawem ich plany mogą legnąć w gruzach i nie będzie kogo za to rozliczyć.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!