Wspólnie budują i inwestują od 25 lat. Każdą decyzję poprzedza zebranie wszelkich możliwych informacji i dokładna ich analiza w rodzinnym gronie. Brane są pod uwagę zdania wszystkich pokoleń gospodarzy, rodziców z którymi mieszkają, a nawet córki, która za kilka lat przejmie gospodarstwo. Każda nowa inwestycja jest dokładnie przemyślana i rzetelnie wykonana.

Solidnie i z głową
Zaczęli od zdjęcia wszystkich napowietrznych przewodów elektrycznych, które uznali za niebezpieczne i ułożenia instalacji w ziemi. Na budynkach zakładane są i regularnie sprawdzane instalacje odgromowe.

W chlewniach, nie tylko dla wygody gospodarzy, ale przede wszystkim dla bezpieczeństwa zwierząt założono nowoczesne, sterowane elektroniczne instalacje do ogrzewania i wentylacji. W przypadku jakichkolwiek nieprawidłowości uruchamia się alarm, który skutecznie powiadamia zarówno w dzień, jak i w nocy. Przy czym każde pomieszczenie ma własną instalację, co stanowi dodatkowe zabezpieczenie i w razie konieczności daje możliwość przeprowadzenia zwierząt w miejsce gwarantujące właściwe warunki. W odchowalni prosiąt już od wejścia zwraca uwagę podłoże, na którym znajdują się zwierzęta. Są to podgrzewane maty z warstwą żywiczną, które zapewniają zarówno doskonałą izolację, jak i odpowiednią temperaturę. Zewnętrzna powierzchnia, przypominająca stosowane niegdyś w naszych domach gumolity, umożliwia dodatkowo bardzo szybkie i dokładne sprzątanie.

O takim rozwiązaniu dowiedzieliśmy się od przedstawiciela firmy, który jeździł po wsiach, zachwalając jego walory opowiada pan Andrzej. Początkowo byliśmy trochę sceptyczni. Ale firma zaoferowała nieodpłatne zainstalowanie pierwszej konstrukcji „na próbę”. Kiedy sprawdziliśmy, że to podłoże rzeczywiście doskonale spełnia swoją rolę, zdecydowaliśmy się je założyć we wszystkich budynkach. Halina i Andrzej Kuźniarkowie chętnie pokazują nowe rozwiązania i dzielą się doświadczeniami. Wymaga to jednak od gości bezwzględnego przestrzegania pewnych zasad. Do pomieszczeń, w których znajdują się zwierzęta można wejść tylko po założeniu kompletu odzieży ochronnej, a w chlewniach należy zachowywać się tak, aby ich niepotrzebnie nie denerwować. Warunki, o jakie zadbali hodowcy, doceniła komisja konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” organizowanego przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, która zakwalifikowała gospodarstwo do grona finalistów.

Jakie warunki, takie efekty
Hodowla świń odbywa się w cyklu zamkniętym. Stado podstawowe liczy 100 macior rasy p.b.z. Wszystkie prosięta są odchowywane. Rocznie do zakładu mięsnego w Sokołowie Podlaskim, z którym gospodarze podpisali stałą umowę, trafia 2 tys. tuczników, czyli średnio 20 od jednej maciory.

Wszystkie maciory są po pokryciu szczepione przeciwko kolibakteriozie, nosoryjówce i zapaleniu płuc. Do kojców porodowych maciory wprowadzane są na około 10 dni przed wyproszeniem, aby mogły się zaaklimatyzować. Profilaktyka jest także przestrzegana w przypadku prosiąt. Obowiązkowo szczepimy przeciwko chorobom płucnym i podajemy witaminy – opowiada Andrzej Kuźniarek. Wykonywana jest także kastracja i łamanie ząbków. Współpracujemy na stałe z lekarzem weterynarii, który regularnie raz w tygodniu sprawdza stan zdrowotny zwierząt i w razie potrzeby dokonuje niezbędnych zabiegów. Gdyby zaszła taka potrzeba, może być wezwany w każdej chwili.

Między 3 a 4 tygodniem prosięta odsadza się od macior. Początkowo karmione są gotowymi paszami dla małych prosiąt. Po uzyskaniu masy ciała w granicach 13 kilogramów mieszankami sporządzanymi w gospodarstwie. Pasze tylko częściowo oparte są na własnych zbożach. Co prawda do odziedziczonych po rodzicach 18 hektarów gospodarzom udało się wcześniej dokupić nieco ziemi, ale przy takiej hodowli jest jej za mało. Pszenżyto ozime siane na 45 ha pokrywa zapotrzebowanie zaledwie w 60 procentach, choć gospodarze uzyskują ponad 7 ton ziarna z hektara. Resztę trzeba dokupić.

W naszej okolicy już od kilku lat nie można kupić ziemi – opowiada Halina Kuźniarek. Ale w obecnej sytuacji, przy tak dużej hodowli, która pochłania wiele czasu i pracy, nie nastawiamy się na powiększenie areału. Nie można zajmować się wszystkim, trzeba dopilnować jednego. Dlatego kupujemy gotowe i pewne mieszanki treściwe od stałych dostawców i skupiamy się na hodowli.

Źródło: "Farmer" 17/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!