Poseł Jan Krzysztof Ardanowski podkreśli, że dopasowanie unijnych programów do specyfik kraju jest zawsze dylematem. Na których gospodarstwach skoncentrować programy?

– „Znaj proporcje mocium panie”, to był program wielki niewątpliwie, ale nie przeceniajmy tych środków – mówił poseł. – Z tych środków PROW skorzystało tylko około 10 proc. rolników, bo więcej pieniędzy nie było.

Od 2007 czy 2008 roku państwo zaczęło zmniejszać środki krajowe – a PROW nie miał i nie mógł ich zastąpić. Trzeba też wkalkulowywać ryzyko: możliwość oddania części środków, bo przesadne obawy blokują działania i prowadzą do rozbudowania biurokracji i komplikacji systemu.

- Musimy oprzeć się na realnej ocenie sytuacji wsi i nie przerzucać tej odpowiedzialności tylko na Ministerstwo Rolnictwa – uważa poseł. – Wieś jest często przedstawiana jako jeden wielki problem, a rolnicy jako grupa roszczeniowa. Chcę sytuację odwrócić. A jakie my mamy inne atuty? Czy mamy rozwinięty przemysł? Nie. Czy dysponujemy innymi alternatywami rozwoju gospodarczego? Zdaję sobie sprawę, że w oparciu o wieś nie jesteśmy w stanie utrzymać ekonomii państwa, i nawet ekonomii obszarów wiejskich, ale jest to poważny zasób, który powinniśmy starać się wykorzystać, biorąc pod uwagę również pewne tendencje występujące na świecie, choćby związane ze zwiększeniem populacji i zapotrzebowania na żywność. Z drugiej strony polska wieś dysponuje szeregiem atutów i zasobów: to są zasoby demograficzne, związane ze środowiskiem, czy takie, które powinny służyć całemu społeczeństwu do rekreacji. Nie powinniśmy traktować wsi wyłącznie w kategoriach problemu i kłopotu, ale zasobu, który może być wykorzystany do realizacji polityk europejskich czy krajowych.

Zdaniem Ardanowskiego błędne jest myślenie, że małe gospodarstwa nie mają racji bytu. W Polsce struktura gospodarstw jest zjawiskiem trwałym i większych zmian szybko nie będzie. Dużym gospodarstwom trzeba pomóc nawiązać konkurencję z zachodnimi, ale potencjał produkcyjny i usługowy małych powinien  być też wykorzystany – choćby przez pomoc gospodarstwom ekologicznym, produkującym z zachowaniem receptur regionalnych. - Z sumy tych nisz może stworzyć się całkiem znacząca ilość miejsc pracy – podkreślał. Szanse daje też rozwój energetyki prosumenckiej. – Są pomysły na rozwój ekonomiczny polskiej wsi, a nie tylko na zwijanie i mówienie, że małe gospodarstwa są problemem - ale to musi być zadanie rozpisane na wszystkie elementy działania polskiego rządu i instytucji publicznych.

Podobał się artykuł? Podziel się!