Ministrowie dyskutowali w Luksemburgu nad propozycjami reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2013 roku, która nabiera wagi w świetle trudnych negocjacji nad przyszłym budżetem UE na lata 2014-2030. WPR, z której realizowane są dopłaty bezpośrednie dla rolników, to druga pod względem wielkości pozycja w unijnej kasie. Polska sprzeciwia się dotychczasowemu systemowi wyliczania dopłat, który powoduje duże różnice w ich wysokości w przeliczeniu na hektar; trwają rozmowy o ich ewentualnym stopniowym wyrównywaniu.

Polska powtórzyła swoje stanowisko w sprawie dopłat. Polega ono - jak powiedział Sawicki po spotkaniu - na tym, że "chcemy, musimy, dążymy do wyrównania poziomów płatności - zarówno pomiędzy państwami, jak i wewnątrz państw".

Podobne stanowisko zajęły Rumunia i Bułgaria; również Słowacja i Łotwa nalegały, by jak najszybciej przejść do jednolitego poziomu dopłat. Nie są temu chętne państwa "starej UE" otrzymujące najwyższe dopłaty w przeliczeniu na hektar, co wynika z tzw. historycznego systemu wyliczania dopłat opartego na produktywności obszarów rolnych. I tak na przykład rolnicy na Litwie otrzymują mniej niż 100 euro dopłat na hektar, Holandii czy Belgii - ponad 400 euro.

- Rozumiemy wątpliwości starszych państw członkowskich, jednak (...) ta redystrybucja pomiędzy państwami członkowskimi powinna uwzględniać stworzenie równych szans dla wszystkich rolników - przekonywał minister rolnictwa Rumunii Stelian Fuia. Zdaniem bułgarskiego ministra Mirosława Najdenowa "reforma WPR powinna zagwarantować równe szanse dla wszystkich rolników w Unii Europejskiej".

Sawicki, pytany o postęp w debacie o wyrównaniu dopłat, ocenił: - Jeszcze nie czas, przymierzamy się do różnych kwestii. Myślę, że za 3-4 miesiące wstępne decyzje czy przybliżenia wspólnego stanowiska będą miały miejsce. Jako "niepokojące" ocenił stanowisko Włoch i Austrii, które "bardzo mocno sprzeciwiają się wyrównaniu poziomów płatności wewnątrz swoich państw". W tych krajach - wskazywał Sawicki - różnice w dopłatach pomiędzy gospodarstwami rolnymi są większe niż między dopłatami w Polsce a w Grecji.

Austria argumentowała, że system dopłat bezpośrednich musi uwzględniać różnice regionalne, w tym intensywność produkcji, i wskazała, że "optymalny" byłby siedmioletni okres przejściowy w ich wyrównywaniu. Zróżnicowania dopłat broniły też Włochy, które nie poparły nawet siedmioletniego okresu przejściowego.