Zmieniają się oczekiwania i możliwości programów adresowanych do mieszkańców wsi.

SAPARD był najlepiej zorientowany na cele, chociaż nie był skomplikowany i nie miał dużo środków. Potem rosły oczekiwania, program został rozproszony, składano wiele wniosków, stwarzało to trudności dla instytucji wdrożeniowych.

- Dużo było transferów wspierających dochody, co nie powoduje najczęściej wzrostu efektywności, a relatywnie mało było środków przeznaczonych na inwestycje – a to dopiero napędza gospodarkę i powoduje wzrost PKB – mówił dr Mirosław Drygas i podkreślił, że rozwoju obszarów wiejskich nie można utożsamiać z rozwojem rolnictwa, gdyż  ok. 60 proc. ludności mieszkającej na wsi czerpie dochody spoza rolnictwa – a środków na dywersyfikację czy rozwój pozarolniczych miejsc pracy było mniej niż 10 proc. Trzeba o tym pamiętać w nowym programie.

- W Polsce demonicznie wierzymy, że tylko Unia nam może rozwiązać wszelkie problemy i dać środki  - mówił Mirosław Drygas. – Nasz kraj nie jest bogaty - przyznał. - W Holandii 90 proc. wsparcia programów rozwoju wsi pochodzi ze środków krajowych.

Ceny środków produkcji rosną szybciej niż artykułów rolnych. To wymusza koncentrację i dualizację struktur – znikają średnie gospodarstwa, pozostają drobne i towarowe. Stąd potrzeba tworzenia pozarolniczych miejsc pracy. Musimy mieć na uwadze, że jest 1-2 miliony ludzi zbędnych w rolnictwie. – Gdyby bezrobotnych uruchomić przy prostych nawet pracach, 30 proc. tego zasobu, niech oni wytwarzają 30 proc. PKB średniego w kraju, to gdyby ten zasób uruchomić, to byłaby to równowartość wsparcia przekazywanego w ciągu roku przez Unię Europejską. To pokazuje skalę problemu, ale od strony tworzenia bogactwa. To praca tworzy bogactwo.

W tym kierunku powinny być przygotowane instrumenty nowego PROW. Ale to wymaga wpisania w politykę całego państwa.

Podobał się artykuł? Podziel się!