O programach rolnośrodowiskowych jako instrumencie ochrony środowiska dyskutowano na konferencji w Podlaskim Urzędzie Wojewódzkim. Wzięli w niej głównie udział rolnicy i doradcy rolnośrodowiskowi.

W ramach tych programów (mają charakter dobrowolny) można m.in. pozyskiwać unijne pieniądze na rolnictwo ekologiczne, zrównoważone, zachowanie starych ras zwierząt i starych odmian roślin oraz na tradycyjne użytkowanie łąk cennych przyrodniczo (tzw. ekstensywne trwałe użytki zielone). Właśnie na to tradycyjne użytkowanie - m.in. bez stosowania środków ochrony roślin czy bez przeorywania - rolnicy składali jak dotąd najwięcej wniosków - 11,9 tys. w skali kraju.

Uczestnicy konferencji podkreślali, że programy rolnośrodowiskowe są skomplikowane, mocno obwarowane szczegółami, które trzeba spełniać, dlatego rolnikom pomagają specjalnie szkoleni doradcy.

Główną nowością w PROW będą pakiety przyrodnicze. Będzie można uzyskać dopłaty w zamian za konkretne działania rolnicze na rzecz ochrony ptaków i siedlisk na obszarach europejskiej sieci ochrony przyrody Natura 2000 i poza nią. Jak powiedziała PAP wicedyrektor departamentu rozwoju obszarów wiejskich w Ministerstwie Rolnictwa Nina Dobrzyńska, na pakiety przyrodnicze na obszarach Natura 2000 będzie przeznaczonych 400-450 mln euro. Wysokość dopłaty do hektara ma wynosić od 550 zł do 1390 zł.

Na unijne pieniądze z pakietów przyrodniczych bardzo liczy największy w Polsce Biebrzański Park Narodowy (BPN) chroniący bagienne łąki, na których bytują rzadkie gatunki ptaków wodno- błotnych. Biebrzańskie łąki wymagają ochrony czynnej, muszą być wykaszane, bo inaczej migrują stamtąd ptaki. Park będący jednostką budżetową sam nie może pozyskać dopłat unijnych, ale mogą je dostać np. dzierżawców, którym w ostatnich tygodniach wydzierżawił ok. 4 tys. hektarów gruntów - mówił na konferencji ornitolog z BPN Piotr Marczakiewicz.

W BPN żyje aż 9 z listy 10 gatunków ptaków, na których ochronę można pozyskać unijne dopłaty, m.in. aż 10 proc. światowej populacji wodniczki.

Jak poinformował Marczakiewicz, do tej pory gospodarstwo pomocnicze BPN pozyskało dopłaty rolnośrodowiskowe na wykaszanie 400 hektarów łąk, kolejnych 2,2 tys. ha ma być wykoszonych w ciągu pięciu lat w ramach programu ochrony wodniczki z unijnego programu LIFE. Potrzeby są natomiast znacznie większe. Plan ochrony parku z 2001 roku zakładał, że wykaszanych powinno być 32.5 tys. hektarów, czyli połowa powierzchni parku.

O dopłaty rolno-środowiskowe postarała się też jak dotąd niewielka część rolników, których grunty leżą na terenie parku. Z danych BPN wynika, że rolnicy ci wykaszają łącznie ok. 1,5 tys. ha i jest to - ocenił Marczakiewicz - bardzo mało. Łąki w parku ma aż 17 tys. prywatnych właścicieli, wiele gruntów ma nieuregulowany status prawny przez nie załatwione sprawy spadkowe, wielu rolników nie chce też gospodarować w trudnym podmokłym terenie.

Z danych Ministerstwa Rolnictwa wynika, że z programów rolnośrodowiskowych w PROW na lata 2004-2006 skorzystało w Polsce ponad 71 tys. rolników, którzy dostali łącznie 208 mln euro. Pieniądze wydano w całości i było ich tyle, ile chcieli pozyskać rolnicy.

W nowym PROW na lata 2007-2013 był jeden nabór wniosków w 2008 roku. Złożyło je 21 tys. rolników w kraju na sumę 185 mln zł. Dobrzyńska ocenia, że to duża liczba zważywszy na fakt, że program w ogóle nie był promowany, wciąż trwają w nim zmiany.

Jak poinformował dyrektor podlaskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) Jerzy Leszczyński, w Podlaskiem z programów rolnośrodowiskowych skorzystało dotąd ponad 4 tys. rolników (5 proc. wszystkich rolników korzystających z dopłat bezpośrednich), głównie z okolic Biebrzańskiego i Narwiańskiego Parku Narodowego (doliny rzek Biebrza i Narew) oraz otulin innych parków narodowych. Pozyskali ok. 60 mln zł.

Źródło: PAP