Komisja Europejska zaproponuje dziś, w ramach tzw. "Health Check", czyli bilansu Wspólnej Polityki Rolnej, by od 2012 r. dopłaty bezpośrednie dla rolników z nowych państw członkowskich malały o 3 proc. na korzyść zwiększania pomocy na rozwój obszarów wiejskich.

Chodzi o tzw. "modulację", czyli zwiększanie wydatków na tzw. drugi filar WPR (rozwój strukturalny obszarów wiejskich) kosztem I filara, czyli dopłat bezpośrednich dla rolników. Obecnie modulacją objęci są wszyscy producenci rolni w starych krajach UE, którzy otrzymują powyżej 5 tys. euro dopłat bezpośrednich rocznie. 5 proc. tych dopłat tracą na korzyść wsparcia rozwoju rolnego w swoim kraju.

"Modulacja jest to cicha, ukryta renacjonalizacja Wspólnej Polityki Rolnej, z czym Polska się nie zgadza" - powiedział wczoraj w Brukseli Sawicki, który uczestniczył w posiedzeniu ministrów rolnictwa "27". Jego zdaniem, argumentem przeciwko modulacji i za utrzymaniem dopłat bezpośrednich jest też zwyżka cen żywności na świecie.

Jak podkreślił Sawicki, za modulacją są dziś pewne stare kraje UE, "po to, by przesuwając środki z pierwszego filara WPR do drugiego, zagwarantować sobie lepsze warunki wyjściowe do płatności rolnych po roku 2013", czyli w nowym wieloletnim budżecie UE. Środki z "modulacji" pozostają bowiem do wydania w kraju.

Z dotychczasowych negocjacji wynika, że Wielka Brytania nie zgodzi się na utrzymanie obecnego poziomu finansowania WPR, stanowiącego ok. 40 proc. całego budżetu UE. Londyn krytykuje zwłaszcza dopłaty bezpośrednie.

Sawicki zauważył, że "bezsensowne jest" wprowadzanie modulacji w ostatnim roku trwania obecnego wieloletniego budżetu, skoro potem i tak mają nastąpić większe zmiany.

"Dla tej małej operacji, dotyczącej 3 proc. dopłat, budowa nowego systemu informatycznego i jego obsługa jest po prostu nieopłacalna" - tłumaczył. Jak dodał, podobne stanowisko zajmują inne nowe kraje członkowskie. Wspólnie dysponują one mniejszością blokującą w Radzie UE.

"Jestem przekonany, że ta sprawa się wyjaśni i nie dojdzie do głosowania. To nie tylko problem Polski. Inne nowe kraje też nie są tym zainteresowane" - powiedział Sawicki.

Z uzyskanych przez PAP dokumentów wynika, że dziś KE zaproponuje od 2012 r. zwiększenie odsetka podlegającego modulacji do 13 proc. (z obecnych 5 proc.) dla rolników ze starych państw członkowskich. Rolników z nowych państw UE modulacja ma zacząć obowiązywać dopiero od 2012 r. i wynosić 3 proc. Do tego czasu dopłaty bezpośrednie dla rolników z nowych państw mają rosnąć, by zgodnie z traktatem akcesyjnym osiągnąć poziom dopłat w starych krajach.

Jeszcze większą modulacją i to natychmiast po przyjęciu pakietu propozycji KE, objęci zostaną najwięksi producenci rolni w starych krajach UE. Ci, którzy otrzymują rocznie ponad 100 tys. euro w ramach dopłat bezpośrednich, będą na modulację oddawać dodatkowe 2 proc,; ci, którzy dostają ponad 200 tys. - 6 proc., a osoby, które otrzymują ponad 300 tys. euro - 9 proc.

W przypadku producentów rolnych z nowych państw UE te zasady mają wejść w życie także dopiero od 2012 r.

W ramach "Health Check" KE zaproponuje też zwiększenie minimalnego obszaru posiadanego przez rolnika gruntu, dającego prawo do uzyskania wsparcia unijnego. Wynosi on obecnie 0,3 ha. KE proponuje, by był on zwiększony do 1 ha. Ewentualnie każdy kraj będzie mógł wybrać inny system ograniczenia, przyjmując, że minimalne wsparcie, jakie może otrzymywać jeden rolnik, to 250 euro rocznie.

"Dla Polski nie jest to problem, bo my już w tej chwili ten obowiązek 1 ha stosujemy" - powiedział Sawicki.

KE liczy na porozumienie w sprawie propozycji legislacyjnych "Health Check" w listopadzie - zanim od 1 stycznia 2009 r. wejdzie w życie nowy Traktat z Lizbony. Wówczas Parlament Europejski zyska kompetencje tzw. współdecydowania z Radą ministrów rolnictwa UE w sprawach WPR i kompromis będzie jeszcze trudniej uzyskać.

Źródło: PAP