Poseł Zbigniew Dolata przekonywał podczas wczorajszej sejmowej debaty nad projektem budżetu na 2014 r., że rząd nie przygotował planu zapewniającego rozwój.

- Budżet na rok 2014, który pan przyniósł do Sejmu, ma charakter wybitnie antyrozwojowy – mówił do premiera poseł Dolata.- Mówiono tutaj o tym już wiele. Ja to przedstawię na kilku może drobnych, ale istotnych przykładach z obszaru rolnictwa. Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych. Od wielu lat jest to mniej więcej ta sama kwota. Od czterech lat nie było żadnych podwyżek. To instytucja niezwykle ważna dla rolnictwa, której działania przynoszą konkretne, wymierne efekty. Dzisiaj mieliśmy na posiedzeniu komisji właśnie ten temat. To są kwoty idące w miliardy złotych, jeśli chodzi o zwiększone plony w rolnictwie. Okazuje się, że nie można zrobić wysiłku, aby ta instytucja otrzymała więcej pieniędzy.

Podobnie z IJHARS:

- Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno- -Spożywczych. Na rok 2014 zaplanował pan mniejsze wydatki, mniejszą dotację niż na rok 2013, a właściwie od początku istnienia koalicji Platforma – PSL cały czas jest zdecydowanie za mało środków. Jednocześnie mówimy o tym, jak ważna jest reputacja polskiej żywności, ile miliardów złotych mamy z tytułu eksportu polskich artykułów żywnościowych. Okazuje się, że w budżecie nie można znaleźć kilkudziesięciu milionów złotych, aby zwiększyć środki na te instytucje. Ale znajdują się środki na kampanie promocyjne.

Z kolei poseł Jan Krzysztof Ardanowski podniósł, że za mało pieniędzy przewidziano na realizację niezbędnych zadań w rolnictwie:

- Chcę się odnieść do części związanej z budżetem zadaniowym. Są tam opisane dwa działania, m.in. konserwacja urządzeń melioracyjnych. Minister rolnictwa, który, przypomnę, niedawno oddał przy korekcie budżetu około 600 mln zł, w tym m.in. z melioracji, zakłada, że w kolejnych latach co roku będzie konserwował około 40 proc. urządzeń melioracyjnych. To jest jakaś iluzoryczna deklaracja, ponieważ pieniędzy brakuje na zdecydowanie mniejsze powierzchnie.

Drugim zagrożeniem jest powierzchnia upraw ubezpieczonych w rolnictwie.

- Powinniśmy dążyć do tego, by było ich jak najwięcej, najlepiej 100 proc. albo przynajmniej zdecydowana większość. Pan minister tu dla odmiany bardzo łagodnie zakłada, że w kolejnych latach będzie to trzydzieści parę, czterdzieści parę procent. Chciałbym wiedzieć, skąd takie wyliczenia i skąd takie bardzo łagodne, w tym drugim przypadku, prognozy ubezpieczenia. To wszystko stawia pod znakiem zapytania realność tego budżetu, przynajmniej w tej części dotyczącej rolnictwa.