Sytuacja na rynku jest zła. – W całej Unii – podkreśla prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz ze Szkoły Głównej Handlowej. Dlatego właśnie każdy grosz się liczy. Zarząd Krajowej Rady Izb zwrócił się do MRiRW z prośbą o pomoc. Niestety trafił na poważną przeszkodę, o której już pisaliśmy w Farmerze.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie jest w stanie „udźwignąć” w tak krótkim czasie zaliczkowania. Nałożenie na siebie terminów jednych wypłat i drugich, na pewno opóźniłoby przekazanie właściwych pieniędzy. Winny – jak zwykle system - informatyczny. Już niedawno donosiło nam o tym biuro prasowe. Aktualna sytuacja tylko to potwierdza.

Zła sytuacja budzi niepokój i skłania do działania głównie producentów zbóż, którzy swoją dramatyczną sytuację widzą głównie w oparciu o cenę tony pszenicy. Ubiegłoroczne 650 złotych za tonę ma się nijak do tegorocznych 450, a że większość gospodarstw w Polsce zajmuje się produkcją roślinną sytuacja nie przedstawia się różowo.

Jednak ponieważ Unia nakazuje, że wypłaty mają być dokonane między 1 grudnia, a 30 czerwca przyszłego roku, a o obowiązku zaliczkowaniu nie wspomina, resort rolnictwa mierzy zamiary na siły i zadaje się, że całkiem słusznie. Przed nią wypłata 12,6 mld zł. Pierwsze przelewy rusza już w połowie października. Rolnicy gospodarujący na Tereniach górskich i ONW z 750 tys. gospodarstw dostaną łącznie około 1,3 mld zł. Przewidziane wydanie wszystkich dopłat ma górny termin 1 grudnia.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!