W piątek Sejm przeprowadził głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie informacji Rady Ministrów w sprawie sytuacji ekonomicznej w polskim rolnictwie w latach 2005–2013, z uwzględnieniem środków pochodzących z funduszy unijnych na rozwój obszarów wiejskich, eksportu polskich towarów rolno-spożywczych oraz rynku zbóż i rzepaku.

Na poprzednim posiedzeniu Sejm wysłuchał informacji Rady Ministrów przedstawionej przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stanisława Kalembę oraz przeprowadził dyskusję, w trakcie której zgłoszono wniosek o odrzucenie informacji. Przeprowadzone 20 września głosowanie poprzedziły wypowiedzi dwóch posłów.

- Wiem, że państwo się śpieszą na pociągi, samoloty itd., ale polskie rolnictwo to jest ważna rzecz. Na polskiej wsi mieszka 40 proc. mieszkańców naszego kraju, proszę państwa. Chcecie wiedzieć czy nie, ale taka jest rzeczywistość i proszę się nie denerwować - tak poseł Cezary Olejniczak uspokajał sejmową salę, poruszoną faktem jego wyjścia na mównicę przed głosowaniem. I pytał ministra:

- Na polskiej wsi nie jest tak słodko, jak pan w swoim sprawozdaniu przedstawił nam tydzień temu. Polska wieś potrzebuje środków, które idą z Unii Europejskiej, ale polska wieś nie potrzebuje środków na festyny, dożynki, pomniki. Więcej silników, a mniej pomników w przyszłej perspektywie unijnej. Wiem, że w przyszłym roku są wybory samorządowe i na pewno będziecie się lansować, robić dożynki, festyny itd., ale nie możemy zmarnować nawet jednego euro z przyszłej perspektywy unijnej na lata 2014–2020. Stąd moje pytanie: Jak rząd zamierza rozdysponować środki unijne na polskie rolnictwo, bo będzie ich mniej, żeby trafiły na polską wieś, do mieszkańców polskiej wsi?

Z kolei poseł Jacek Bogucki z Solidarnej Polski, na prośbę której przedstawiono informację, ocenił ją jako nierzetelną.

- Otrzymaliśmy propagandę sukcesu. Chłop śpi, a dopłaty mu rosną, dochody mu rosną dzięki Donaldowi Tuskowi i ministrowi Kalembie. Tak wygląda ta informacja. Jaka jest prawda? Wystarczy pojechać na wieś, posłuchać, porozmawiać z rolnikami. Czy prawdą jest, że odtrąbiony przez was sukces negocjacyjny był klęską i tylko manipulujecie statystyką, pokazując, że dotychczas dopłaty były takie same, jak będą w przyszłości? Niestety, dochodziliśmy do 100 proc. dopłat przez 7 lat. W 2007 r. było tylko 40 proc. To jest po prostu manipulacja.