W myśl nowych przepisów (ustawa została już przyjęta przez parlament) rolnikowi, który w ubiegłym roku posiadał w gospodarstwie przynajmniej jedną krowę, owcę lub kozę, będzie przysługiwała dodatkowa dopłata do użytków zielonych - tzw. płatność paszowa informuje Krystyna Naszkowska w "Gazecie Wyborczaj". Nowe przepisy zastąpią ustawę z grudnia 2003 r. o płatnościach bezpośrednich. Do tej pory właściciel łąki czy pastwiska dostaje dwa rodzaje płatności: podstawową - 276 zł i uzupełniająca - 313 zł. W sumie za każdy hektar rolnik otrzymuje ok. 590 zł.
Po wejściu w życie nowej ustawy każdy właściciel łąki będzie miał prawo wyłącznie do płatności podstawowej, więc dostanie tylko 276 zł za ha. Jeśli jednak udowodni, że już rok wcześniej posiadał chociaż jedną krowę, kozę lub owcę, dostanie dodatkową płatność paszową. Ile będzie ona wynosiła - zadecyduje co roku minister rolnictwa w specjalnym rozporządzeniu, ale ma to być ok. 80 euro, czyli 320 zł. Nowe przepisy wymyślił minister rolnictwa Andrzej Lepper. Tłumaczył, że chodziło mu o wyeliminowanie "rolników z Marszałkowskiej", czyli tych, którzy wcale nie dbają o ziemię, nie prowadzą działalności rolniczej, lecz jedynie kupili grunty dla zdobycia dopłat i jako lokatę kapitału. Teraz może się okazać, że dopłaty im przysługujące są zbyt małe, by inwestycja była opłacalna. Ziemia ma więc szansę wrócić do prawdziwych gospodarzy.
Ustawa czeka teraz tylko na podpis prezydenta i zgodę Komisji Europejskiej. W grudniu resort rolnictwa złożył wniosek do KE o zgodę na wprowadzenie zmian w przepisach. Komisja ma trzy miesiące na odpowiedź. Jak nam nieoficjalnie powiedziano w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, jest już wstępna zgoda Komisji na nowe przepisy.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!