Od 2011 r. polscy rolnicy będą musieli przestrzegać szeregu surowych warunków, by uniknąć obcięcia przysługujących im dopłat bezpośrednich - wynika z porozumienia zawartego w poniedziałek w Brukseli przez ministrów rolnictwa "27".

Chodzi o tzw. system cross-compliance, czyli zasady uzależniające dopłaty bezpośrednie dla rolników od spełnienia norm dotyczących ochrony środowiska, bezpieczeństwa żywności czy dobrostanu zwierząt.

Według dotychczas obowiązujących przepisów, system miał wejść w życie w nowych krajach członkowskich od 2009 r. (poza Maltą, Słowenią, Rumunią i Bułgarią). Ostatecznie ministrowie postanowili, że od tego roku trzeba będzie wprowadzić kontrole w zakresie norm środowiskowych oraz identyfikacji i rejestracji zwierząt, a także niektórych przepisów dotyczących zdrowia ludzi i zwierząt. Reszta kontroli, w tym dotyczących bezpieczeństwa żywności oraz dobrostanu zwierząt, wejdzie w życie od 2011 r.

"Najważniejsze jest to, że w 2009 r., po wprowadzeniu pierwszego segmentu, mamy rok przerwy na kontrole działania systemu" - cieszył się po posiedzeniu minister rolnictwa Marek Sawicki.

Jego zdaniem, jest jeszcze szansa na przełożenie do 2013 r. wejścia w życie cross-compliance w zakresie dobrostanu zwierząt, co było polskim postulatem. "Jest zapowiedź KE, że w ramach przeglądu wspólnej polityki rolnej, który właśnie zaczynamy, sprawa wróci jeszcze pod obrady" - powiedział minister.

Cross-compliance to jeden z filarów reformy unijnej polityki rolnej z 2003 r. System daje władzom możliwość dokonania całkowitych lub częściowych cięć płatności bezpośrednich dla rolników, którzy nie przestrzegają norm. Chodzi o tzw. "podstawowe wymogi w zakresie zarządzania" oraz o "zasady dobrej kultury rolnej i ochrony środowiska". To w sumie setka różnego rodzaju norm, które muszą spełniać unijni rolnicy.

"System cross-compliance to dołożenie rolnikowi ogromnego zakresu księgowania, informowania, czasami o rzeczach oczywistych - on będzie musiał zapisywać, że codziennie jest w oborze i swoje krowy ogląda!" - ironizował minister Sawicki.

Według szacunków, rocznie skomplikowanym kontrolom przewidzianym w systemie cross-compliance będzie podlegać w Polsce ok. 15 tys. gospodarstw (obecnie ok. 70 tys. rocznie podlega już kontrolom z tytułu płatności bezpośrednich). Zbudowanie systemu kontroli będzie dużym obciążeniem dla budżetu państwa - przyznał minister.

Z kolei dla rolników największe koszty wiążą się z respektowaniem zasad dotyczących dobrostanu zwierząt, ponieważ będą one wymagać kosztownych inwestycji w nowe budynki, klatki czy systemy wentylacyjne. Dlatego Polska zabiega o opóźnienie wejścia w życie tego trzeciego, ostatniego elementu systemu.

System od 2005 r. zaczął stopniowo obowiązywać w starych krajach członkowskich - ku wielkiemu niezadowoleniu tamtejszych rolników. Inspektorzy odwiedzili wówczas 5 proc. gospodarstw starej "15". W 12 proc. skontrolowanych gospodarstw wykryli niedociągnięcia, których skutkiem było obcięcie dopłat. W większości przypadków chodziło o nieprawidłowości związane z rejestracją i identyfikacją zwierząt.

Wsłuchując się w skargi rolników, w poniedziałek ministrowie uprościli system cross-compliance. Drobne nieprawidłowości nie będą pociągały za sobą zmniejszenia dopłat - rolnik dostanie tylko pismo z ostrzeżeniem, zobowiązujące do podjęcia działań naprawczych. Tam, gdzie nieprawidłowości są poważne, będą przeprowadzone kolejne kontrole - ale tylko pod kątem "obszarów objętych ryzykiem", nie zaś pod każdym możliwym względem.

Złamanie zasad cross-compliance skutkuje redukcją płatności maksymalnie o 5 proc., a w przypadku powtarzającego się zaniedbania - o 15 proc. Jeśli kontrolerzy stwierdzą celowe nieprzestrzeganie wymogów, rolnikowi grozi 20-procentowa redukcja płatności, a w skrajnym przypadku - wykluczenie z systemu płatności. 

Źródło: PAP