„– Chłopy, opamiętajcie się! Większość Polaków nie zarabia tak dobrze, jak wy! – tymi słowy przed kilkoma dniami Eugeniusz Kłopotek z PSL krytykował rolników, którzy przyjechali do Warszawy protestować” przypomina dzisiejszy „Fakt”  i zestawia te słowa z faktem, że posłowie PSL, którzy mają też pieniądze z Sejmu, nie chcą chwalić się otrzymywanymi przez siebie dopłatami „i informacji o nich na próżno szukać w oświadczeniach majątkowych polityków”.

Tylko europoseł Jarosław Kalinowski oświadczył, że dostaje na swoje gospodarstwo ok. 16 tys. zł unijnych dopłat rocznie.

Mieczysław Kasprzak powiedział Faktowi, że dopłaty do swoich 4 ha traktuje jako dochód z gospodarstwa i tak uwzględnia w oświadczeniu. Genowefa Tokarska przyznała, że otrzymuje „<Tylko> 4 tys. zł rocznie. Ale informacji o dopłatach w oświadczeniu majątkowym nie znaleźliśmy. Podobnie jak w oświadczeniach innych posłów PSL: Henryka Smolarza, który ma 50 hektarów ziemi czy Waldemara Pawlaka, który ma 27 ha. Czyżby wstydzili się przed swoimi wyborcami?” – pyta dzisiejszy „Fakt” w artykule „Wstydliwa tajemnica polityków PSL. Ukrywają dopłaty z Unii”.