- Otóż w naszym projekcie uchwały jest zawarte w obszarze wspólnej polityki rolnej takie ważne słowo: dyskryminacja - mówił. - Niestety w tym wspólnym projekcie słowo to zostało pominięte. Rzeczywiście jest to bardzo ważny termin w Unii Europejskiej. Mamy, czy będziemy mieli w następnej perspektywie finansowej ewidentnie do czynienia z dyskryminacją rolników ze względu na kraj pochodzenia. Jeżeli dopłaty bezpośrednie do hektara będą wynosiły w Polsce 190 euro, a np. w sąsiednich Niemczech – 330 euro, to będziemy mieli do czynienia z dyskryminacją ze względu na kraj pochodzenia. Taka dyskryminacja, zgodnie z traktatami, jest zakazana. Podpowiadam to pani minister, bo jest to bardzo ważny argument – zwrócił się do obecnej na posiedzeniu wiceminister spraw zagranicznych Grażyny Bernatowicz.

Kuźmiuk podkreślił, że Komisja Europejska i Biuro Analiz Sejmowych przyznały już, że argument o dyskryminacji trudno odrzucić, a rząd go mimo to nie wykorzystuje.

- Otóż Komisja Europejska już twierdzi – przynajmniej tak stwierdziła w odpowiedzi na wystąpienie europosła Janusza Wojciechowskiego – że rzeczywiście tę dyskryminację w następnej perspektywie finansowej będzie trudno uzasadnić. Komisja nie ma już w tej sprawie argumentów. Jest wreszcie ekspertyza Biura Analiz Sejmowych, która wprost stwierdza: utrzymanie tego stanu rzeczy będzie dyskryminacją polskich rolników. Szkoda, że tego argumentu, który spowodowałby wyrównanie dopłat bezpośrednich, niestety nie używacie państwo w negocjacjach.

Odpowiadając, wiceminister Bernatowicz stwierdziła, że nie śmie mówić, co powinno być w uchwale parlamentu, ale rząd zrobi wszystko, aby ją wykonać.

- Nie ma w tej Izbie i w tym rządzie ludzi, którzy by życzyli źle Polsce. Dlatego na pewno będzie zrobione wszystko, co jest w naszej mocy, oczywiście przy tym założeniu, że my jesteśmy proszącym, a nie dającym, co też tutaj było poruszone, że nie jest łatwo to narzucić komuś, kto ma dać, i jeszcze mu powiedzieć, ile ma dać, i powiedzieć, jak szybko ma dać i na co ma dać, ale oczywiście obowiązkiem rządu jest zrobić wszystko, żebyśmy dostali dużo, żebyśmy dostali na to, na co trzeba. I jeszcze jedno niebezpieczeństwo, które się może pojawić – żeby przypadkiem ktoś nie zmienił reguł wydatkowania tych pieniędzy, bo i tak może być.

Jednocześnie wiceminister zapowiedziała, że dokładną informację na temat tego, co rząd zrobił w sprawie wyrównania dopłat, o co pytał poseł Kamiński, przedstawi na piśmie.

Podobał się artykuł? Podziel się!