Wczoraj „Gazeta Wyborcza” zamieściła wywiad z Elżbietą Bieńkowską, minister rozwoju regionalnego, w którym stwierdziła: - Dopłaty bezpośrednie to – według mnie - nieefektywny system płacenia rolnikom. Program „Rozwój obszarów wiejskich” jest bardzo potrzebny i korzystny, bo przynosi rozwój wsi, nowe miejsca pracy, skok cywilizacyjny.

Dziś gazeta kontynuuje temat. Polsce bardziej opłaca się odpuścić przy dopłatach dla rolników, by zyskać więcej unijnych pieniędzy na rozwój – napisały Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska w artykule Nie umierajmy za dopłaty dla rolników. Autorki cytują wypowiedź europosła SLD Wojciecha Olejniczaka, który stwierdza, że Francuzi, Niemcy i Włosi porozumieli się w sprawie obrony dopłat bezpośrednich, co oznacza cięcie środków na PROW,  i konkludują: Jego zdaniem byłoby dla nas lepiej, gdyby cięto całą Wspólną Politykę Rolną, w tym dopłaty bezpośrednie, bo to pozwoliłoby uchronić część pieniędzy z programu na modernizację wsi.

Takiego poglądu nie podzielają europosłowie PiS: Ryszard Czarnecki i Janusz Wojciechowski.

- Skandal! Dla mnie to zdrada stanu. To  że dopłaty będą maleć, nie oznacza, żeby o nie nie walczyć. Skrajny, bezmyślny minimalizm – cytuje „Gazeta Wyborcza” Ryszarda Czarneckiego. Janusz Wojciechowski grozi: - Minister Bieńkowska powinna stanąć przed Trybunałem Stanu. Jej opinia torpeduje naszą wieloletnią walkę o wyrównanie dopłat dla polskich rolników z dopłatami w innych krajach. Efekt będzie taki, że na rozwój terenów wiejskich więcej nie dostaniemy, a dopłaty zostaną niskie – czytamy w gazecie.

„Wyborcza” przytacza też wypowiedź Marka Sawickiego: - Stanowisko polskiego rządu jest takie: jeśli w ogóle ruszać budżet na Wspólną Politykę Rolną, to tylko w I filarze, czyli chodzi o dopłaty bezpośrednie dla państw, w których te dopłaty są powyżej średniej unijnej.