Składają się na to:

• koszty wydruku i dystrybucji wniosków spersonalizowanych wraz z materiałem graficznym;

• koszty wysyłki decyzji i wezwań rolników do złożenia stosownych wyjaśnień czy naniesienia poprawek;

• koszty przeprowadzenia kontroli na miejscu;

• koszty utrzymania i dostosowania systemu LPiS; system ten pozwala na identyfikację działek rolnych wykorzystując do tego zdjęcia lotnicze, które służą do sporządzenia tzw. ortofotomapy;

• koszty utrzymania i modyfikacji systemu informatycznego ARiMR;

• koszty zatrudnienia pracowników obsługujących wnioski w biurach powiatowych i oddziałach regionalnych ARiMR oraz w Centrali ARiMR.

Czy 100 euro to dużo, czy mało? Zależy. Jeśli wziąć pod uwagę, że wniosków jest prawie 1,4 mln – wydatek jest niebagatelny. Jeśli natomiast porównać wydatki ponoszone na to samo w innych krajach – jesteśmy wśród państw wydających najmniej. W UE koszt obsługi przypadający na jeden wniosek o dopłatę bezpośrednią „może wynosić 100-700 euro w zależności od metody liczenia" – poinformowano po konferencji dyrektorów agencji płatniczych, która miała miejsce w Sopocie. Czyli możliwe są nawet siedmiokrotnie większe wydatki. Czy wobec tego należy się spodziewać, że zmiana sposobu naliczania dopłat, proponowana w nowej Wspólnej Polityce Rolnej, doprowadzi do wzrostu kosztów?

Obecnie trwają prace nad kształtem Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 r. i nie jest możliwe określenie średniego kosztu obsługi wniosku o przyznanie płatności po roku 2013 – informuje ARiMR.

Jest tylko jeden „drobny” problem. Obecnie ponad 400 zł kosztów obsługi wniosku o dopłaty bezpośrednie to wcale znaczący procent dopłaty otrzymywanej przez polskiego rolnika – za 2010 rok średnio jeden beneficjent otrzymywał ok. 9228 zł dopłaty. Jeśli koszt wzrósłby 7 razy, jedną trzecią dopłat pochłaniałyby koszty obsługi wniosków. A przecież trzeba liczyć się jeszcze z konicznością zupełnej zmiany systemu naliczania dopłat, co też będzie kosztować.