Do tej pory Agencja Restrukturyzacji wydała ponad milion decyzji dotyczących dopłat bezposrednich, a pieniądze trafiły do prawie połowy rolników. Zdaniem ekspertów, większość otrzymanych środków rolnicy przeznaczają na produkcję.

prof. Aldon Zalewski IERiGW: - nie jest tak, że przejadają, czy tam świętują za te pieniądze, tylko ponad 50,60,70, a w gospodarstwach większych ok. 50 hektarowych nawet przekraczają wydatki na środki obrotowe ponad 100 proc.

Rolnicy przyznają, że przy obecnych cenach nawozów czy paliwa bez dopłat byłoby bardzo trudno prowadzić gospodarstwo. Michał Wrzosek, Grotowice: - raczej by to było nieopłacalne, trzeba by było z czegoś dokładać.

Krzysztof Pardej, Brzeg: - dopłaty bezpośrednie są dużym podparciem dla gospodarstw rolnych, bilansuje to pewne straty, które ponosimy z tego, że przystąpiliśmy do Unii.

Wiesław Kobacki, Rzeczyca: - na dzień dzisiejszy to jest dużo, gdyby nie było teraz dopłat to podejrzewam, że połowa rolników nie miałaby z czym wyjść w pole.

Dlatego tak ważne jest, aby pieniądze trafiły na konta jeszcze przed rozpoczęciem wiosennych prac polowych.

Wiesław Kobacki, Rzeczyca: - jeśli przyjdą teraz przed wejściem w pole, to jest szansa kupienia wszystkiego za gotówkę, a jeśli przyjdą pod koniec czerwca, to albo trzeba kredytować, albo z kimś wchodzić w układ.

Najdłużej na dopłaty bezpośrednie będą czekać w tym roku rolnicy, którzy ubiegają się o dodatkową płatność cukrową. Na początku lutego natomiast Agencja Restrukturyzacji planuje wypłatę dotacji do roślin energetycznych.

Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!