Co roku ten sam problem: kiedy przyjdą dopłaty? Rolnicy czekają, pytają – ale nikt nie zna dnia ani godziny. Wielokrotnie pisaliśmy o tym, jak bardzo ważne są terminy otrzymania płatności. W końcu nikt nie czeka z zapłatą, aż rolnik otrzyma dopłaty – do uiszczania należności terminy są stałe, znane i podane wcześniej. Inaczej z dopłatami. Przychodzą jak dar, a nie należność – albo nie przychodzą. Polski rolnik zaczyna je otrzymywać wtedy, kiedy na Zachodzie płatności wszyscy już mają na kontach. Wypłata trwa ponad pół roku. Ministerstwo nie korzysta z możliwości wypłacania zaliczek. Można inaczej? Podobno nie – wszak korzystających z płatności mamy wyjątkowo dużo, system jest skomplikowany, wypłaty z różnych źródeł i tytułów. Od lat słyszymy, że tak być musi. Ale są też pomysły, jak wybrnąć z sytuacji.

- Wartość pieniądza zmienia się w czasie, tak samo jak zmieniają się ceny środków produkcji rolnej – mówi Jacek Gogała, mieszkaniec województwa łódzkiego, pochodzący z rodziny rolniczej, choć nie rolnik, jak wyjaśnia. - Najkorzystniej jest otrzymać płatności już w grudniu, a najmniej korzystnie pod koniec maja. Uważam taki stan rzeczy za nie do przyjęcia. Powyższy system w Polsce stwarza nierówne warunki dla poszczególnych producentów rolnych, a ponadto generuje możliwość uprzywilejowania np. swoich znajomych czy rodziny, którym pracownicy Agencji mogą zgodnie z prawem wypłacić pieniądze jak najszybciej, a pozostałym później. Jest to również mechanizm potencjalnie korupcjogenny.

Wychodząc z tego założenia pan Jacek proponuje przede wszystkim skrócenie terminu wypłaty płatności do trzech miesięcy, co pozwoli skrócić różnicę pomiędzy „pierwszymi” a „ostatnimi” beneficjentami. Drugi pomysł to określenie terminów i kolejności wypłat:

- Możliwe jest wykorzystanie mechanizmów modulacji do ustalenia kolejności wypłaty, tj. najpierw płatności dostają posiadający najmniejsze gospodarstwa (bo to najmniejsze obciążenie dla budżetu, a wielu beneficjentów), w kolejnej transzy ci, którzy otrzymują wsparcie do 5 tys. euro, następnie ci np. do 50 tys. euro, a na końcu ci, którzy otrzymują powyżej 300 tys. euro (progi do dyskusji). Byłoby to zgodne z zasadami modulacji i jej celem, a także zgodne z Konstytucją RP, zgodnie z którą podstawą działalności rolniczej w Polsce są gospodarstwa rodzinne (czyli zazwyczaj nie są to duże rolnicze molochy). Ponadto największe gospodarstwa korzystają z efektu skali, produkują na rynek, są efektywne i z pewnością poradzą sobie, gdy otrzymają płatności na końcu. Ponadto płatności dla nich stanowią duże obciążenie dla budżetu państwa, a dotyczą małej grupy osób.