To pomysł rządu w walce z tzw. rolnikami ze Marszałkowskiej, czyli osobami, które co prawda mają ziemię i pobierają dopłaty bezpośrednie, ale z rolnictwem nie mają nic wspólnego. Resort rolnictwa zaproponował, a Sejm to przyjął, aby tzw. dodatkowa płatność do użytków zielonych przysługiwała tylko tym osobom, które mają zwierzęta gospodarskie. Przynajmniej jedno- krowę, owce lub kozę.

Wiktor Szmulewicz KRIR: to jest dobry pomysł aby pomóc gospodarstwom, które faktycznie zajmują się produkcją zwierzęcą. Sądzę, że może dyskusyjny jest problem co do ilości posiadanych sztuk. Początkowo rząd chciał uzależnić tzw. dopłaty paszowe od obsady zwierząt na hektar. Jednak na to nie zgodziła się Komisja Europejska, która uznało, że byłoby to wspieranie wielkości produkcji od czego w Unii się odchodzi. Ostatecznie stanęło na tym, że dodatkowe płatności przysługują, tym którzy mają przynajmniej jedno zwierze.

Jan Krzysztof Ardanowski wiceminister rolnictwa: są gospodarstwa, które miały jedną krowę. Dlaczegoż małe gospodarstwa, które dysponowały bardzo ograniczonymi możliwościami wyeliminować z tego wsparcia, jeśli miał powierzchnie paszowe.

Reszta przepisów dotyczących dopłat bezpośrednich pozostaje bez zmian. Będą one przysługiwać rolnikom mającym co najmniej jeden hektar, którzy utrzymują ziemię w dobrej kulturze rolnej oraz otrzymali numer identyfikacyjny. Wnioski będzie można składać od 15 marca.

Źródło: TVP/ Redakcja Rolna

Podobał się artykuł? Podziel się!