Do takich zaliczył Sawicki wprowadzenie definicji aktywnego rolnika i zazielenienia.

Definicję aktywnego rolnika każdy spełnia, po co więc tworzyć warunki, które tylko obciążą urzędnika, bo będzie on musiał potwierdzić oczywistą sytuację? – mówił Sawicki. Nic nie wnosi też propozycja zazielenienia.

- Co ja jako rolnik będę mógł zrobić więcej w ramach zazielenienia? – pytał Sawicki. – Nic. Tylko więcej napiszę. Każdy zdejmie 30 proc. i będzie z tego finansował tych, co będą robić zazielenienie. Zadania wspólne, a rolnik z Estonii dostanie za nie 16 euro, ja – 50, 150 – Niemiec. Czy to jest cel WPR? To zwyczajny skok na kasę.

Zdaniem ministra, europejscy politycy powinni zaprezentować wizję polityki rolnej na miarę wyzwań lat 2020-2050: - Ta polityka wtedy będzie odpowiadała tym wyzwaniom, kiedy z polityki stagnacji, płacenia za gotowość produkcyjną przejdziemy na politykę innowacji, rozwoju, konkurencyjności.

- W zgodzie ze środowiskiem naturalnym wykorzystajmy w końcu potencjał produkcyjny rolnictwa europejskiego, potencjał produkcyjny takich państw chociażby, jak Polska, Bułgaria, Rumunia, kraje nadbałtyckie - wzywał Sawicki i twierdził, że jest on dotąd wykorzystywany zaledwie w połowie, a przedstawiony projekt nie zapewnia zmiany tej sytuacji, proponując jako nowość zazielenienie.

- To co wymyślono w ramach tych zadań, to nic innego jak udowodnienie, że obecny podział środków, obecna dystrybucja jest słuszna. A słuszna nie jest. Podstawową zasadą jednolitego rynku od samego początku jego tworzenia było usuwanie barier zakłócających konkurencyjność. Jednym z podstawowych instrumentów zakłócania  konkurencyjność jest system dopłat bezpośrednich. Czas najwyższy, żebyśmy o tym w Europie rozmawiali.

Sawicki nie zapowiedział jednak, że zaproponuje likwidację dopłat, jeśli nie będą one zrównane.