Na pewną nerwowość polskich rolników wpływają zapewne otrzymywane przez nich obecnie niższe o połowę dopłaty bezpośrednie niż wypłacane rolnikom w starych krajach unijnych. Rosną one jednak o 5 proc. co rok. Niepokoi ich także kolejna reforma Wspólnej Polityki Rolnej, która jeszcze bardziej niż "Agenda 2000" zakłada zmniejszenie dotacji do rolnictwa na rzecz wspierania wielofunkcyjnego rozwoju wsi. Już obecnie każdy ze starych krajów UE musi zmniejszać dopłaty bezpośrednie dla gospodarstw otrzymujących najwięcej, kierując zaoszczędzone środki na programy rolnośrodowiskowe.

Najważniejszą zmianą w nowej Wspólnej Polityce Rolnej jest oddzielenie dopłat od bieżącej produkcji rolnej. Ma to dać rolnikom swobodę w doborze kierunków produkcji, a tym samym możliwość lepszego jej dopasowania do potrzeb rynku. System ten różni się od systemu uproszczonego, według którego otrzymują obecnie dotacje polscy rolnicy. Jednolita płatność oznacza, że w przyszłym systemie nieważne będzie, czy rolnik uprawia np. warzywa, zboże lub hoduje bydło. Reforma zakłada dwie możliwości naliczania dopłat: albo każdy rolnik w danym kraju (lub regionie) dostanie na hektar tyle samo, albo tyle, ile otrzymywał w okresie referencyjnym, który dla starych członków oznacza lata 2000-2000. Nie dotyczy to najbogatszych rolników (głównie gospodarstw wielkoobszarowych), oni muszą się spodziewać zmniejszenia dotacji.

Wypłacanie dopłat uzależnione będzie bardziej niż obecnie od przestrzegania przez rolników zasad ochrony środowiska, bezpieczeństwa żywności, dobrostanu zwierząt i utrzymywania gleb w dobrej kulturze. Unia zezwala, aby część dopłat przez pewien czas pozostała w starym systemie, czyli żeby była nadal związana z produkcją rolną, jeśli groziłoby to porzucaniem przez rolników niektórych kierunków produkcji. W ten sposób każde państwo może wypracować własny model płatności dla rolników. Trudno będzie zatem taką pełną dowolności unijną politykę rolną nadal nazywać wspólną.

Z początkiem 2005 r. 10 spośród 15 krajów starej UE (Austria, Belgia, Dania, Niemcy, Irlandia, Włochy, Luksemburg, Portugalia, Szwecja i Wielka Brytania) zdecydowało się na wprowadzenie reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Pięć pozostałych członków starej UE (Finlandia, Francja, Grecja, Holandia i Hiszpania) wprowadzi zreformowaną Wspólną Politykę Rolną już w przyszłym roku. Spośród nowych członków Malta i Słowenia uczynią to w roku 2007, a pozostałe, w tym Polska, mają czas na wprowadzenie systemu jednolitych płatności do roku 2009. Jaki okres referencyjny zostanie przyjęty, to zostanie dopiero ustalone.

Większość ekonomistów rolnych uważa, że reforma nie wywrze znaczącego wpływu na produkcję upraw polowych. Możliwe jest jednak zmniejszenie produkcji bydła i owiec, zwłaszcza w krajach, które już teraz zdecydowały się, aby nie pozostawiać części dopłat do produkcji zwierzęcej w starym systemie. Dlatego Austria, Belgia, Francja, Hiszpania i Portugalia jeszcze przez kilka lat utrzymają premię do krów mamek w pełnej wysokości, a Dania, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania i Portugalia - połowę obecnej premii owczej. A spośród upraw polowych zachowane w starym systemie zostanie 25 proc. obecnych dopłat do produkcji chmielu (w Austrii, Niemczech i Finlandii) oraz 40 proc. - do pszenicy durum (w Grecji). Francja chce także utrzymywać w starym systemie (do roku 2008) 25 proc. dopłat do wszelkiej produkcji roślinnej.

Źródło: "Farmer" 10/2005