Zeszły rok pod względem tempa wypłat płatności obszarowych był wyjątkowy. Agencja bardzo szybko uporała się z kontrolami wniosków dzięki czemu pieniądze znalazły się na kontach rolników w rekordowym tempie. W tym roku takiego sukcesu już nie będzie.

Pierwszy powód to wprowadzenie przez Andrzeja Leppera tzw. płatności paszowej. Zróżnicowanie wysokości dopłat bezpośrednich w zależności od tego czy rolnik ma zwierzęta czy nie spowodowało, że odpowiednie zmiany w systemie informatycznym musiała wprowadzić Agencja Restrukturyzacji. Ale nie zrobiła tego na czas.

- Zasady były zmieniane prawie do ostatniego dnia czyli prawie do 15 marca, dlatego Agencja nie zdążyła – mówi Henryk Kowalczyk, wiceminister rolnictwa.

Drugi powód to niedostatki samego systemu informatycznego w którym pracują urzędnicy Agencji Restrukturyzacji. Kiepska przepustowość sieci znacznie utrudnia kontakt między biurami powiatowymi, oddziałami regionalnymi oraz warszawską centralą. Jeżeli dodamy do tego karuzele personalną w samej Agencji stanie się jasne dlaczego w tym roku kontrola wniosków o dopłaty bezpośrednie idzie jak po grudzie.

W tym roku polscy rolnicy otrzymają ponad 8 mld zł dopłat bezpośrednich. Średni po 5 tys. zł na gospodarstwo.

Źródło: Agrobiznes