Choć sytuacja w rolnictwie jest coraz trudniejsza, a ceny płodów rolnych coraz niższe, to wydaje się, że rolnicy nie szukają pozarolniczych źródeł dochodu. Świadczyć o tym może choćby bardzo niskie wykorzystanie środków unijnych na uruchamianie pozarolniczej działalności gospodarczej w ramach działania 311 „ Różnicowanie w kierunku działalności nierolniczej”.

W działaniu wdrażanym przez ARiMR nie ma konieczności tworzenia nowych miejsc pracy, a dofinansowanie to 50% planowanych kosztów inwestycji, maksymalnie, 100 tys. zł. dla jednego wnioskodawcy, a mimo tego aż w 10 województwach pieniądze wciąż czekają na rolników.

Nie tylko rolnicy, ale również ich małżonkowie i domownicy mogą ubiegać się o dotację. Co istotne wsparcie nie przysługuje wyłącznie na uruchomienie nowej działalności, ale również na rozwijanie już prowadzonej. Dotyczy sytuacji, kiedy rolnik będący płatnikiem KRUS, prowadzi już pozarolniczą działalność gospodarczą i potrzebuje środków na jej rozwiniecie, czyli zakup nowych maszyn lub urządzeń, ewentualnie rozbudowę obiektu, w którym prowadzi działalność.

Dotacje z działania 311 mogą stanowić niedocenianą szansę, przede wszystkim dla domowników w gospodarstwach rolnych, najczęściej dorosłych dzieci rolników, które nie planują przejęcia gospodarstwa po rodzicach, a jednocześnie nie chcą wyjeżdżać ze swoich miejscowości. Właśnie takie osoby mogą ubiegać się o dotacje na rozpoczęcie działalności gospodarczej na własny rachunek i nie musi to być kojarzona zawsze ze wsią agroturystyka, lecz np.:

- warsztat samochodowy ( gdzie działalność prowadzi się na własnej nieruchomości a dotację przeznacza na wyposażenie),

- warsztat stolarski,

- przetwórnie słomy na brykiet opałowy,

- zakład fryzjerki, solarium, kosmetyczka,

-przedszkole

- usługi budowlane,

- wreszcie sprzedaż hurtowa lub detaliczna.

To tylko nieliczne przykłady działalności, które z powodzeniem są prowadzone na terenach wiejskich.

Statystycznie liczba złożonych wniosków w województwach odpowiada liczbie gospodarstw rolnych, ale też nie da się ukryć, że mieszkańcy województw uznawanych za „bogatsze „ takich choćby jak wielkopolskie czy zachodniopomorskie szukają intensywnie swojej szansy i pule środków dla nich przydzielone już dawno wykorzystali.