Dlaczego rząd planuje ograniczenie wsparcia w miarę wzrostu areału gospodarstwa ekologicznego? Podczas obrad sejmowej Komisji Rolnictwa wiceprezes zarządu ZZRE św. Franciszka z Asyżu Maria Kobylarz uznała takie działania za niezrozumiałe: skoro zapowiadane jest zwiększenie ekologicznej produkcji, dlaczego ograniczać wsparcie dla tych, którzy ją prowadzą?

- Ja tu nie widzę właśnie tego, że będzie jak najwięcej tej produkcji, ponieważ zlikwiduje się stuhektarowe gospodarstwa - mówiła. - A te małe to co, więcej wyprodukują niż te stuhektarowe? No, nie rozumiem tego. Na pewno nie wyprodukują więcej produkcji ekologicznej – to raz. A po drugie, to te małe gospodarstwa będą produkowały tylko dla własnych potrzeb i dla potrzeb np. gospodarstw agroturystycznych, jeżeli takie mają. A w ogóle to będą się zatrudniali gdzie indziej, żeby sobie dorobić, bo nie będą mogli się utrzymać z tych dwudziestu hektarów. Nie ma takiej fizycznej możliwości, bo z produkcji ekologicznej nie osiąga się strasznie dużo ton plonu itd. tylko niewielkie ilości. A dobre gospodarstwa, stuhektarowe, które naprawdę są uczciwe i uczciwie pracują to muszą być zlikwidowane, bo nie będą pracować dla widzimisię. Z takiego dużego gospodarstwa stuhektarowego to taki rolnik się utrzyma. On nie będzie ryzykował ani stosowania niedozwolonych środków chemicznych, ani nawozów.

Jak dodała, plany rządu są tym bardziej dziwne, że takich 100-ha gospodarstw ekologicznych jest tylko 3 proc.

Wiceminister Zofia Szalczyk zapewniła, że propozycje zostały opracowane po bardzo gruntownej analizie składanych wniosków i pomocy przyznawanej przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.

- Badaliśmy jakby rozkład tej grupy beneficjentów - powiedziała. - Wśród beneficjentów z zakresu programów rolnictwa ekologicznego, na prawie 27 tys. wszystkich beneficjentów, to tych beneficjentów, którzy mają powierzchnię gospodarstwa większą niż trzydzieści hektarów jest 5,7 tys., czyli to nie jest zasadnicza grupa, jest to mniejszość. Jeszcze w tej grupie – w grupie 5,7 tys. beneficjentów – 2,5 tys. beneficjentów to są ci, którzy ubiegają się o wsparcie na trwałe użytki zielone lub na produkcję upraw paszowych. Czyli nie są to te gospodarstwa, które prowadzą bezpośrednio wprost do wytworzenia produktu ekologicznego na rynek.

Jak dodała, w Europie zdecydowana większość beneficjentów rolnictwa ekologicznego to beneficjenci upraw do dwudziestu hektarów. - Także braliśmy pod uwagę rekomendację KE do Umowy Partnerstwa, wskazującą na potrzebę ukierunkowania działań rolno-środowiskowych i rolnictwa ekologicznego na rejony o dużych zasobach siły roboczej. Dokładnie sformułowania nie pamiętam, ale chodziło jakby o mniejsze gospodarstwa – w celu umożliwienia wykorzystania zasobów siły roboczej. Więc propozycja programowa na 2014-2020 nie jest propozycją, proponującą ograniczenie liczby beneficjentów. Jest propozycją, umożliwiającą jak największej liczbie beneficjentów w Polsce możliwość składania wniosków i otrzymywania pomocy. W tym kierunku idą prace programowe.