Według posłów PiS, kolejna obniżka dopłat, związana z zastosowaniem w UE „dyscypliny finansowej”, świadczy o słabych staraniach rządu – w efekcie polscy rolnicy, zamiast wyrównania dopłat z unijnymi, podlegają unijnym redukcjom, z których są zwolnieni nawet inni rolnicy spoza starej unijnej piętnastki.

- Niestety, od dwóch lat padają propozycje, określane są kolejne progi, od których będą obniżane płatności bezpośrednie z Unii Europejskiej. Było 300 tys. euro, 5 tys. euro, w tym roku mamy 2 tys. euro – stwierdził w Sejmie poseł Piotr Polak i zwrócił się do ministra rolnictwa: – Polscy rolnicy, panie ministrze, boją się, widząc taki progres, że może w przyszłym roku w ogóle będą wszystkie dopłaty zredukowane – nie będzie progu 2 tys. euro – zamiast podwyższane i wyrównywane z poziomem w państwach starej piętnastki. Panie ministrze, jeszcze w połowie tego roku słyszeliśmy o tym, że nie będzie redukcji kolejnego progu 2 tys. i że będzie podwyższona redukcja powyżej 5 tys. euro. Na czerwcowym posiedzeniu komisji rolnictwa dyrektor departamentu finansów ministerstwa pani Szelągowska zapewniała nas, posłów, że polski rząd jest przeciwny temu, zrobi wszystko, żeby tego nowego progu nie było. Okazuje się, że takie kraje, jak: Bułgaria, Rumunia czy Chorwacja osiągnęły swój sukces i z tego są wyłączone. Nam, niestety, się nie udało. Kolejne miliony dla polskich rolników – 34, o których pan minister mówił, plus 110, czyli w sumie to jest prawie 150 – niestety nie wpłyną do budżetu polskich rolników. To pokazuje, jak dramatyczna sytuacja rysuje się w tym roku dla polskich rolników. Tak dalej oczywiście być nie może.

Ustosunkowując się do tych zarzutów wiceminister Kazimierz Plocke stwierdził, że kwestia redukcji dopłat nie jest jeszcze przesądzona.

- Prawdą jest to, że rzeczywiście stanowisko Polski było przeciwne w zakresie dyscypliny finansowej. I w tym przypadku chcę też zwrócić uwagę, że to jest projekt, który będzie pewnie przegłosowany w listopadzie przez Parlament Europejski. Dzisiaj mówimy wyłącznie o projektach.

Wiceminister podkreślił, że „trudno dzisiaj przewidzieć, jakie będą ostateczne decyzje i Parlamentu, i Rady.”

Podobał się artykuł? Podziel się!