Obecnie "nowe" kraje UE otrzymują niższe dopłaty bezpośrednie niż państwa "starej" piętnastki. Polscy rolnicy dostają 90 proc. kwoty przyznawanej krajom UE-15, z czego 60 proc. pieniędzy pochodzi z Unii Europejskiej, a pozostałe 30 proc. - z budżetu krajowego. Według Sawickiego, udział dopłat bezpośrednich w dochodach rolników wynosi obecnie ok. 50 proc.

"Przyjmując tezę, że pozytywnie oceniamy członkostwo w UE, gdyż daje ono nam warunki stabilizacji i stwarza szansę na rozwój gospodarczy, należy postawić jednak kilka pytań" - mówił Sawicki do uczestników konferencji. Minister pytał "czy istnieje gotowość wśród państw członkowskich do zapewnienia równych warunków rozwojowych dla wszystkich rolników w UE. Deklaratywna i polityczna - tak, ale czy rzeczywiście do końca rzetelna?".

Sawicki zastanawiał się, czy Wspólna Polityka Rolna (WPR) uwzględnia globalne potrzeby żywnościowe, czy też jedynie odpowiada na żądania Światowej Organizacji Handlu w sprawie otwarcia dostępu do bogatego europejskiego rynku. "Czy możemy sprostać potrzebom wyżywienia ludności, czy zbyt długo WPR nie trwa przy instrumentach, które ograniczają produkcję rolniczą w Europie?" - pytał szef polskiego resortu rolnictwa.

"WPR powinna być polityką prostą i przejrzystą, tak dla rolników, jak i podatników. My proponujemy model płatności oparty o jednolitą stawkę obszarową" - powiedział Sawicki dodając, że wtedy można znacznie uprościć wniosek do dopłaty do gruntów. Zdaniem ministra, "WPR jest niezbędna Europie przyszłości, powinna mieć wspólnotowy charakter, realizować zasady solidarności finansowej oraz odpowiadać na współczesne wyzwania". A ze względu na wysokie koszty wyprodukowania dobrej żywności - zgodnie z wymaganiami co do ochrony środowiska, dobrostanu zwierząt - europejskie rolnictwo musi być finansowane na poziomie nie niższym niż obecnie.

Według ministra, "jeżeli taka polityka będzie prosta i przejrzysta, to społeczeństwo jest w stanie zaakceptować finansowanie Wspólnej Polityki Rolnej w zamian za otrzymywanie określonych dóbr i zdrowej, bezpiecznej żywności". Podsumowując pięć lat członkostwa naszego kraju w UE, Sawicki mówił o korzyściach dla rolnictwa, wynikających ze Wspólnej Polityki Rolnej, ale także o kosztach, które musieli ponieść rolnicy i administracja, by dostosować się do unijnych wymagań.

Do korzyści minister zaliczył wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia, rozwój handlu zagranicznego, dostęp do unijnych funduszy w postaci dopłat bezpośrednich, a także do środków przeznaczonych na modernizację rolnictwa, wsi i przemysłu przetwórczego. Jako ujemne strony przynależności do UE Sawicki wymienił: kary za tzw. nadmierne zapasy produktów rolnych oraz za przekroczenie limitu produkcji mleka, a także załamanie się rynku owoców miękkich z powodu taniego eksportu z krajów trzecich, m.in. Chin. Negatywnie też ocenił unijną reformę rynku cukru, która była "zbyt głęboka" i zbyt mocno dotknęła polskich plantatorów buraków.

Według Sawickiego działania Komisji Europejskiej są często "nieco spóźnione". Chodzi np. o interwencję na rynku mleka. "Gdyby decyzje podejmowane były szybciej, byłyby lepsze efekty" - powiedział. W konferencji wzięło udział 300 osób. Gościem spotkania była m.in. unijna komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer-Boel. Na konferencję przybyli także ministrowie rolnictwa Grupy Wyszehradzkiej oraz Bułgarii i Rumunii.

Źródło: PAP