13 i pół tys. wniosków na kwotę ponad półtora mld zł, a do rozdysponowania jest tylko 230 mln zł. Te liczby mówią same za siebie. Nie wszyscy rolnicy, którzy złożyli wnioski 16 kwietnia, mają szanse dostać zwrot połowy poniesionych kosztów np. na zakup maszyn. Dlatego o kolejności rozpatrywania dokumentów zdecyduje losowanie.

Zasady przyjmowania wniosków krytykuje Krajowa Rada Izb Rolniczych. A powód jest tylko jeden rolnicy musieli ponieść zbyt duże koszty.
Andrzej Górczyński, Krajowa Rada Izb Rolniczych: - Każdy wniosek, który rolnik musiał przygotować i sam go nie przygotował, tylko ileś tych środków zapłacić musiał, to mu dzisiaj nikt tych środków nie zwróci, nawet nie zapyta, ile zapłacił i, której firmie. Zdaniem izb rolniczych można było tego uniknąć. Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych - Żeby rolnicy nie robili ogromnych biznes planów, musi praktycznie wypełnić pierwszą stronę, że jest zainteresowany złożeniem wniosku i, jeżeli zostałby wylosowany z pozycji takiej, żeby miał szanse, żeby wtedy zrobił projekt.

Problem w tym, że wtedy jednak wniosek był niekompletny i nie można byłoby go rozpatrzyć. Pytanie tylko jak będzie przebiegało losowanie?

Wylosowanie nawet numeru jeden na liście nie przesądza o tym, że rolnik otrzyma pomoc. Aby dostać dofinansowanie, trzeba spełniać szereg warunków. Przede wszystkim dochody powinny przekraczać tak zwane 4 esu. A gospodarstwo musi być dostosowane do unijnych wymogów w zakresie higieny i hodowli zwierząt.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!