Dla Polski było bardzo ważne uzyskanie porozumienia w sprawie reformy Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2014-2020, gdyż Polska dostanie największe środki z unijnych krajów na rolnictwo i obszary wiejskie - tłumaczył Kalemba na konferencji prasowej.

Zaznaczył, że kompromis nie był pewny, bo były próby przesunięcia uzgodnień do rozstrzygnięcia przez prezydencję litewską (zaczyna się 1 lipca). - To nie byłoby dobre rozwiązanie, bo wiele programów kończy się w 2013 r., a niektóre trzeba będzie finansować ze względu na zobowiązania z poprzednich lat - powiedział. Dodał, że uzgodnienia te muszą być jeszcze przegłosowane w Parlamencie Europejskim.

Dla Polski priorytetem było utrzymanie uproszonego systemu dopłat bezpośrednich SAPS. Taka zgoda jest do 2020 r. Dodał, że system ten jest prosty i zrozumiały dla rolników. Dopłata przysługuje do hektara ziemi. Obejmuje on 1 mln 360 tys. rolników, czyli znacznie więcej, niż w innych krajach. Zmiana systemu spowodowałaby duże komplikacje - stwierdził Kalemba.

Ponadto niezwykle ważne było dla Polski, by województwo mazowieckie miało takie same dopłaty jak pozostałe. Ponieważ ten region ma dochód powyżej 75 proc. unijnego groziło, że tam unijne dopłaty będą zmniejszone - tłumaczył minister.

Kolejną ważną sprawą było uzgodnienie puli środków, z której można będzie dopłacać do niektórych rodzajów produkcji rolnej. Polska wnioskowała, by z całej kwoty dopłat bezpośrednich wydzielić pulę 12 proc. na te cele. W rezultacie ustalono, że będzie to 15 proc. Na co te pieniądze będą wydane - zdecyduje dany kraj. Np. w tym roku z tej puli dopłaca się w Polsce do hodowli bydła i owiec.

Jak mówił minister, nie udało się jednak uzyskać zgody na dopłaty do tytoniu i chmielu. Zapewnił jednak, że resort rolnictwa będzie szukał możliwości wsparcia tych sektorów.

Ponadto Polska wnioskowała o zwolnienie z ewentualnej redukcji dopłat gospodarstwo, które dostaje mniej niż 5 tys. euro rocznie. Redukcja dopłat jest przewidziana, gdy w unijnym budżecie zabraknie pieniędzy na dopłaty bezpośrednie. Ostatecznie zdecydowano, że redukcja będzie dotyczyć gospodarstw otrzymujących dotacje poniżej 2 tys. euro. Oznacza to, że małe gospodarstwa nie będą miały zmniejszanych dopłat. W przypadku Polski jest to ponad 70 proc. gospodarstw - argumentował szef resortu rolnictwa.