Podkreślił, że dopiero po zapoznaniu się z uzasadnieniem tej decyzji, będzie można podjąć stosowne kroki. Jego zdaniem, KE zanim poda taką informację publicznie, wcześniej powinna powiadomić o tym władze zainteresowanych państw.

Zdaniem Kalemby, kara jest za wysoka. Jak mówił, na ten cel było ok. 1 mld euro, czyli kara wynosi 8 proc. puli środków przeznaczonych dla gospodarstw niskotowarowych. Przypomniał też, że Polska nie jest jedynym krajem, w którym KE wskazuje na nieprawidłowości, a dotyczy to także innych państw.

- Będziemy się odwoływać - podkreślił minister. Dodał, że w pierwszej kolejności strawa trafi do sądu I instancji, a jeżeli będzie to konieczne - to także do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Kalemba dodał, że chodzi o wnioski składane w latach 2004-2006.

W opinii byłego ministra rolnictwa Marka Sawickiego, Polska prawdopodobnie nie będzie musiała zwracać tych pieniędzy. Jego zdaniem, ewentualny wyrok unijnego trybunału w tej sprawie na 99 proc. będzie korzystny dla Polski.

Komisja Europejska poinformowała w ubiegłym tygodniu, że zażąda od Polski zwrotu 79,9 mln euro z funduszy na rozwój obszarów wiejskich. Komisja uważa, że w latach 2007-2010 kontrola wniosków o unijne wsparcie w ramach Wspólnej Polityki Rolnej była niewystarczająca.

- Na 99 proc. przed Trybunałem Sprawiedliwości Polska się z tego wybroni - ocenił w poniedziałek w TVP Info Sawicki, minister rolnictwa w latach 2007-2012. Jego zdaniem kontrole wniosków były prowadzone właściwie. - Od strony prawnej, analizując warunki dostępu do tego programu i sposób audytowania, racja jest po stronie Polski oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która w żadnym momencie nie uchybiła tym kontrolom - podkreślił były minister.

- Komisja Europejska szuka na siłę pieniędzy i tak naprawdę do tego wora kar wrzuciła również Polskę - powiedział Sawicki. Według niego decyzja KE o zwrocie przez Polskę pieniędzy z funduszy rolnych jest błędna. Tłumaczył, że urzędnicy KE kontrolując w 2009 r. wykorzystywanie przez Polskę unijnych funduszy nie uwzględnili wcześniejszych postanowień z 2005 r. - Wina leży ewidentnie po stronie urzędników Komisji, którzy audytując, nie uwzględnili warunków akredytacji z roku 2005, (...) nie uwzględnili warunków przyjętych przez innych urzędników cztery lata wcześniej - mówił Sawicki.