Prezydent zaznaczył, że w całej UE trwa także polska "batalia w kwestiach budżetowych", również w kwestii "zasad tworzenia i rozdzielania budżetu w trudnych realiach kryzysu". - Już wiadomo, że zostanie przedstawiony przez przewodniczącego Rady (Europejskiej) projekt (...), który zakłada stosunkowo wysoki poziom cięć i ograniczeń - powiedział. Dodał, że w trakcie rozmowy z Van Rompuyem podkreślał, że "aczkolwiek sam problem cięcia jest bolesny i trudny do zaakceptowania, dla Polski sprawą zasadniczą jest struktura cięć w wydatkach unijnych".

- Chodzi nam o to, aby utrzymać te wszystkie mechanizmy finansowania, które przyczyniają się do wzrostu gospodarczego, do rozwoju krajów, które muszą dogonić pozostałe, wyżej rozwinięte kraje unijne. Do takiej kategorii zalicza się Polska - powiedział. Dodał, że odniósł wrażenie, iż Polska może liczyć na zrozumienie także w odniesieniu do przyszłych decyzji dotyczących ścisłego wiązania poziomu korzystania z funduszy UE z PKB poszczególnych krajów.

- Polska kładzie szczególny nacisk na uratowanie poziomu funduszu spójności, bo to jest fundusz prorozwojowy. Rozumiemy i wspieramy potrzebę tworzenia funduszy ratunkowych, ale wydaje się, że Unia Europejska musi myśleć o tym, że Polska jest w perspektywie nie tak znowu odległej krajem, który dzięki własnej pracy, ale i funduszom europejskim, stanie się płatnikiem netto budżetu europejskiego i im szybciej to się stanie, tym lepiej dla wszystkich. Ale żeby mogło stać się jak najszybciej, Polska musi w dalszym ciągu korzystać z prorozwojowych mechanizmów finansowania, np. właśnie z funduszu spójności - argumentował prezydent.

Około północy przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy miał wysłać do stolic nową propozycję budżetu UE na lata 2014-20. Według nieoficjalnych informacji PAP przewiduje ona cięcia w wysokości 75 mld euro w stosunku do wyjściowej propozycji Komisji Europejskiej, która zakładała wydatki w siedmioletnim budżecie UE wielkości około biliona euro (1033 mld euro w tzw. zobowiązaniach i 988 mld euro w tzw. płatnościach). Te cięcia - jak powiedziały źródła - są "bardziej proporcjonalne" niż dotychczasowe propozycje cypryjskiej prezydencji i dotkną one rolnictwo w większym stopniu niż zakładała Nikozja.