A jeszcze nie tak dawno Komisja Europejska podobnych zmian nie planowała. Temat dojrzewał szybko – także z powodu tego, co działo się w tej branży na polskim rynku w ostatnich dwóch latach.

Kłopoty mieli również inni unijni rolnicy. Walka z konkurencją azjatycką była trudna i w sumie bezowocna. Dlatego Bruksela chce pomóc własnym producentom. Celem reformy jest również zwiększenie spożycia warzyw i owoców w krajach unijnych.

Z zapowiedzi brukselskich urzędników wynika, że pieniądze które dotychczas były przeznaczane na dopłaty dla przetwórstwa np. pomidorów będą teraz trafiały bezpośrednio do rolników. Nie będzie też ceł eksportowych.

Wspólnota chce pomagać wyłącznie producentom zrzeszonym w grupach i zamierza pokrywać aż 60 proc. ich działalności. Niestety, w Polsce, która jest czwartym w Unii producentem owoców i warzyw, tylko 2 proc. produkcji pochodzi od rolników zrzeszonych w grupy. W krajach UE nawet po kilkadziesiąt.

Niezrzeszeni polscy producenci nie odczują więc poprawy swojej sytuacji. Dlatego niewiele skorzystają na tej reformie. Czy uda się ich przekonać do pracy zespołowej? Czy pomogą w tym nowe kryteria tworzenia grup producenckich, które mogą być prostsze od dotychczasowych, bo określał je będzie teraz każdy kraj członkowski indywidualnie? Nasi oczekują bardziej korzystnych zmian jeszcze więcej i wciąż mają nowe propozycje regulacji tego rynku. Polscy europosłowie już je zgłosili do Komisji Europejskiej. Czy mają szansę być uwzględnione?

Źródło: TVP/ Redakcja Rolna

Podobał się artykuł? Podziel się!