Zdaniem protestujących, sytuacja związana z ASF przybrała zastanawiający i dziwny obrót.

- Rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi z dnia 23 czerwca 2004 r.  w sprawie zwalczania afrykańskiego pomoru świń przewiduje, że wszelkie środki podejmowane w sytuacji podejrzenia wystąpienia ASF mogą być wprowadzone wtedy, gdy chorobę stwierdzono w stadach hodowlanych, a nie u dzików – stwierdza Michał Cieślak, przewodniczący Komitetu Protestacyjnego. - Mówi o tym paragraf 16 tego rozporządzenia. Stąd nasze wątpliwości. Dlaczego Komisja Europejska dopuszcza do sytuacji, że choroba u dzika blokuje przepływ zwierząt hodowlanych? Znaleziono tylko zarażone dzikie zwierzęta, a przecież stada hodowlane są strzeżone. Sprzeciwiamy się takiej polityce Unii Europejskiej. Proszę mnie dobrze zrozumieć: chodzi nam o to, aby nikt nie wykorzystywał obecnej sytuacji do budowania karier politycznych i osłabiania rządu w negocjacjach z KE. Chcemy informacji, dlaczego tak a nie inaczej zadziałały służby weterynaryjne. W sytuacji znalezienia chorego dzika należało zadziałać łagodnie, zrobić przede wszystkim odstrzał dzików i stwierdzić, czy choroba rzeczywiście występuje. Przecież zwłoki jednego dzika ktoś mógł podłożyć.

Według Michała Cieślaka, znalezienie zwłok chorego dzika jest na rękę konkurencji polskich hodowców świń.

- Odbudowaliśmy stada, produkcję - mówi. - Zaplanowano przeznaczenie w nowym PROW dużych środków na produkcję prosiąt. To ewidentnie mogło być działanie służb, które miało temu przeszkodzić. Główny Lekarz Weterynarii powinien przede wszystkim sprawdzić, czy jest zagrożenie dla świń. Zgodnie z wspomnianym na wstępie rozporządzeniem, w sytuacji stwierdzenia choroby u dzików na obszarze, na którym nie stosuje się środków zwalczania choroby u dzików, powiatowy lekarz weterynarii m.in. wyraża zgodę na przywożenie do gospodarstwa i wywożenie z gospodarstwa świń. Nie upoważnia to do wstrzymania eksportu.

Wstrzymanie na 4 lata hodowli trzody chlewnej wyeliminuje nas z rynku, strat nie odrobimy łatwo, nasi hodowcy walczą o byt – dodaje.

- Protestujemy też przeciwko opieszałości w zakresie wprowadzenia instrumentów pomocowych i odszkodowań dla rolników. Stada przerastają, w przypadku E.Coli Komisja Europejska działała szybko, bo to dotyczyło rynków starej UE – zauważa Michał Cieślak.

W liście wystosowanym do premiera protestujący domagają się wprowadzenia skupu interwencyjnego i dopłat interwencyjnych do sprzedawanych tuczników w wysokości różnicy cen skupu w stosunku do ceny sprzed ogłoszenia przypadku ASF, tj. co najmniej 5,5 zł za kg żywej wagi. Chcą również uruchomienia mechanizmu prywatnego składowania mięsa oraz dopłat do eksportu i wsparcia zakładów przemysłowych i przetwórni. Wystąpili o pilne podjęcie przez Agencję Rezerw Materiałowych skupu półtusz.