Na konferencji spotkali się przedstawiciele Lokalnych Grup Działania, MRiRW, ARiMR, Kancelarii Prezydenta RP, przedstawiciele samorządów regionalnych. Zabrakło zapowiedzianych reprezentantów Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Uczestnicy dyskusji starali się ustalić przyczyny nikłego wykorzystania środków dostępnych w ramach programu.

­ - Procedury tego programu są przygotowywane z myślą o recydywistach – ocenił Krzysztof Margol reprezentujący LGD „Brama Mazurskiej Krainy”. – Wnioski o środki są traktowane jak wnioski o środki na zmarnowanie. Nie znamy procedur, jakie przyjmują Urzędy Marszałkowskie weryfikujące składane dokumenty. Wnioski są odrzucane bez jasnych powodów, nie mamy żadnej możliwości prowadzenia o tym dialogu.Wymogi stawiane we wnioskach są bliskie kabaretowi. Jeśli ktoś chce zaserwować na pikniku zupę grochową, musi podać przepis i osobne wyliczenie dla każdego składnika.

- Skutek będzie taki, że przestanie być opłacalne gotowanie tej zupy, lepiej ją kupić w restauracji i rozliczyć jedną fakturę, zamiast całego pliku - wtórował mu Marek Modrzejewski z LGD „Wstęga Kociewia”. – Ta sama zupa będzie w rezultacie trzy razy droższa.

Podobne opinie wygłaszali inni dyskutanci z LGD. Podstawowym problemem dla nich jest opóźnione rozpatrywanie wniosków.

Z kolei zdaniem przedstawicieli samorządów regionalnych i ARiMR, składanych jest bardzo wiele wniosków, stąd opóźnienia w ich rozpatrywaniu. Niestety wiele z nich zawiera błędy.

Dotychczas złożono 11 tys. wniosków, zawarto 2300 umów.

Program „Leader” z założenia miał aktywizować społeczność wiejską. Zdaniem dyskutantów skutek może być odwrotny – przedłużanie terminów rozpatrywania wniosków skutkuje koniecznością odwoływania planowanych imprez, powoduje zniechęcenie, ludzie czują się zwodzeni. LGD coraz trudniej pozyskać osoby skłonne do włączenia się w realizację programu – liczba składanych wniosków spada.

Obecnie działa 366 Lokalnych Grup Działania, poziom kontraktacji dostępnych w programie środków wyliczono na 30%.